sobota, 26 maja 2012

19.Wizyta w lunaparku


Oczami Jessicy 
 Wstałam rano.Justin jeszcze spał, ale wiedziałam, że muszę go obudzić. 
-Justin wstawaj.  
-Mamo daj mi jeszcze 5 minut.-Zaczął mamrotać coś pod nosem. 
-Synek bo przyjdę z wiadrem wody.
-Mamoo . 
-Dobra Justin wstawaj, koniec tej zabawy kochany. Fani czekają 
-Jessica? 
-Tak ja , a kto ma być? 
-Mama a kto inny. 
-Jezu Justin ja z tobą nie mogę. 
-Ja z tobą też, ale kocham cię i bez ciebie nie wytrzymam.
-Dobra kupuje to. Za godzinę musimy być w lunaparku więc się szykuj. 
-Ok. A ty już gotowa? 
-Tak ,zrobiłam śniadanie. 
-Jasne. 
                  W lunaparku   oczami Justina  
-Witam was kochane.-Mówiłem a one krzyczały. 
-Podzielcie się na grupy 5osobowe. 
-Ok.-Pisnęły fanki. Biedna Jessica musiała na to patrzeć. 
-Jessi coś się stało? 
-Nie kochanie ,tylko już mnie głowa boli. 
 W hotelu 
-Jestem padnięty. 
-Ja też. 
-Jess czemu ty na niczym nie jeździłaś? Nie podobało ci się? 
-Podobało ,tylko nie mogę bo bym rzygała.  
-Aha.Musimy się pakować bo za godzinę mamy samolot do Kanady. 
-Jakbyś nie za uwarzył to jesteśmy już spakowani. 
-Kiedy ty to zrobiłaś? 
-Jak spałeś. 
-To o której ty wstałaś? 
-Koło 4 bo nie mogłam spać. 
-Trzeba było mnie obudzić. 
-Ale tak słodko spałeś, że było mi ciebie szkoda. 
-Oo... ale z ciebie słodziak kochanie. 
 Gadaliśmy cały czas a także w drodze na lotnisko i w samolocie dopóki nie usnęła. 
~~~~~~~~~
   Kanada oczami Jessicy 
-Justin boję się. 
-Kochanie nie masz się czego bać. 
-A jak mnie nie polubią, wezmą za szaloną fankę...  -Nie dokończyłam bo w tym momencie mnie pocałował. 
-Nie bój się. 
-Postaram się. 
  Wysiadłam z auta razem z Justinem. Weszliśmy  do domu.Tam już na nas czekała jego mama i dziadkowie wraz z jego pieskiem Samim, który jak go zobaczył to od razu na niego wskoczył. 
-Dzień dobry.-Powiedziałam. 
-Witaj.- 
-To jest właśnie moja dziewczyna Jessica, a to jest moja mama Pati, babcia Diana i dziadek Bruce. 
-Witaj kochana.-Powiedziała do mnie babcia Justina, przytulając mnie. 
-Gdzieś ty wyrwał taką panienkę chłopcze? -Powiedział dziadek Justina. 
-Jessi jest z Polski. 
-To potwierdza, że najpiękniejsze dziewczyny są z Polski.   
 Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. 
-Chodźcie do stołu. Zjemy coś bo na pewno jesteście głodni. 
-O tak i to strasznie.-Powiedziałam razem z Justinem. 
 Przy stole opowiadaliśmy im jak się poznaliśmy. Wydawało mi się że mnie polubili. 
-Jessico choć musimy porozmawiać w cztery oczy.-Nagle powiedziała Pati (mama Justina) 
-Dobrze.  
 Po chwili 
-Jessi wiesz że Justin jest sławny? 
-Oczywiście. 
-I wiesz że zarabia dużo pieniędzy? 
-A to o to pani chodzi? Niech się pani nie martwi nie jestem z Justinem dla pieniędzy ani dla jego sławy. Kocham go. 
-Taką mam nadzieję. Nie masz czego się bać. Chciałam cię tylko przestraszyć. Ale chciałam ci powiedzieć żebyś mówiła do mnie Pati tak jak inni.  
-Dobrze. 
-Pati. 
-Jessica- W tym momencie  Pati mnie przytuliła. 
         Oczami Justina 
 Coś ich długo nie ma .Idę zobaczyć do kuchni co się z nimi dzieje. Wszedłem do kuchni, a one były przytulone. Kamień spadł mi z serca kiedy to zobaczyłem. 
-O widzę że się polubiłyście. 
-Jasne. 
-Dobrze dzieciaki jest już późno. Pójdę przyszykować pokój gościnny dla Jessicy. 
-Mamo! 
-Co? 
-Ale ona śpi ze mną. 
-A wy nie jesteście za młodzi? 
-Jeśli chodzi o sex to jeszcze się nie śpieszymy.
-Dobrze niech wam będzie. Dobranoc. 
-Dobranoc.-Powiedzieliśmy razem. 
  Wzięliśmy prysznic, powymienialiśmy się ślinami i poszliśmy spać. Oczywiście nie obyło się bez rozmowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz