niedziela, 27 maja 2012

69. Powrót do szkoły


 Następny dzień spędziłam na leniuchowaniu. Dopiero wieczorem miałam zajęcie. Włączyłam gg i napisałam do Jessicy. 
-Hej Jess! 
-Hej, jak tam? 
-Nuda, a tam? 
-Masz pozdrowienia od Marty 
-Też ją pozdrów,mam pytanie 
-Wal 
-Chodzi mi o tą cała sytuacje, no dlaczego byłam w śpiączce 
-To było tak, jechałaś z rodzicami i bratem , nie wiem dokładnie gdzie. No i wtedy wjechał w was ten debil(chodzi o damiana) i on był pijany 
-I co dalej? 
-No i tylko ty i gałek żyjecie. 
 Całkiem mnie zamurowało. A więc pewnie dlatego byłam w śpiączce i straciłam pamięć. 
-Żyjesz? 
-Nie... o której jutro będziesz? 
-Tak koło 3. 
-Spoko, muszę sie sporo dowiedzieć. 
-Trzymaj się, pa :* 
-Papa 
-Dobranocka:*:* 
 Wyłączyłam gg. Przeczytałam i skomentowałam zaległości. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Wiedziałam tylko,że sie zemszczę. Jeszcze nie wiedziałam jak, ale wiedziałam,że na pewno to zrobię.  Weszłam na YouTube i dla poprawienia humoru oglądałam śmieszne filmiki. Koło trzeciej nad ranem wyłączyłam sprzęt i położyłam się spać. Długo się męczyłam, aby zasnąć. Dopiero po godzinie odpłynęłam do krainy Morfeusza. 

 Rano zabrano mnie na jakieś badania. Chcieli się dowiedzieć czy ta utrata pamięci jest chwilowa ,czy tak już zostanie. Jednak nic nie potrafili na ten temat powiedzieć. Trwało to dość długo, bo wróciłam na salę dopiero po drugiej. Zdążyłam zjeść obiad, kiedy przyszłą Jessi. 
-Hej kochana, nie przeszkadzam? 
-Nie, wejdź. 
-Przyniosłam ci parę rzeczy. Pomyślałam,że ci się przydadzą. 
-Dzięki jesteś kochana. 
-Wiem. 
-Ach ta twoja skromność.-Roześmiałyśmy się. 
-Hehe, rodzice powiedzieli,że przyjadą po mnie dopiero o 21 tak więc mamy czas. 
-To dobrze. Chciałabym się czegoś dowiedzieć.
-Pytaj o co chcesz. 
-Tak więc wiem tylko jak sie nazywam,ile mam lat no i jaki zespół lubię. Niestety nie wiem jaka jestem.
-Może pamiętnik pomoże?-Uśmiechnęła się i podała mi zeszyt. 
-Zobaczymy. W takim razie przeczytam go sobie później. Teraz ty opowiadaj o sobie, może coś o twojej rodzinie.  
-Dobra. To mam dwie młodsze siostry i młodszego brata.-Na te słowa przypomniały mi się pewne twarze oraz imiona. 
-Klaudia, Paweł i Wiki? 
-Tak.-Wyszczerzyła się.
-Coś jednak pamiętam. Ciekawe co ze szkołą. Pewnie będę musiała powtarzać klasę. 
-Może nie będzie tak źle. Zaliczysz materiał i jakoś to będzie. Tylko masz sporo do nadrobienia. 
-Domyślam się.  Mówiłaś komuś,że się obudziłam? 
-Tak. 
-Hmm. No cóż. Niech będzie i tak.  Jakoś powinnam dać sobie radę. Tylko co dalej? 
-Nie rozumiem. 
-No ,chodzi o to,że nie mam 18 lat, no i nie mam prawnych opiekunów. 
-A,no fakt. 
-Właśnie. Ale i z tego jakoś się wybrnie.-Aż do dziewiątej opowiadała mi o klasie i o szkole. Nie dowiedziałam się niczego konkretnego. Taka zwykła paplanina. Kiedy dziewczyna poszła zabrałam się za czytanie pamiętnika.


 Po lekturze byłam nieco skołowana. Nie sądziłam, że mam aż takie problemy. Postanowiłam uporać się z nimi później. Teraz najważniejsze było nadrobienie wszystkich zaległości. Postanowiłam położyć się spać. Kręciłam się dosyć długo na łóżku nie mogąc znaleźć sobie miejsca. To na plecach, na brzuchu. Położyłam się na lewym boku. Minęło pół godziny i nic. Przekręciłam się na prawy i już po kwadransie zasnęłam. 
  
 Rano zabrali mnie jeszcze na jakieś badania. Po obiedzie dostałam wypis. Zaczęłam wszystko pakować. W zasadzie nie było tego dużo, więc skończyłam po 5 minutach. Poszłam do łazienki się przebrać. 
 Pozostawał jeden drobny szczegół. Gdzie niby miałam zamieszkać? Ponoć miałam jakąś kuzynkę w Niemczech. Na razie jednak chciałam zostać w Polsce. Jednak wtedy albo dom dziecka, albo ktoś dorosły musiałby się mną zająć. Bo przecież jestem niepełnoletnia-Pomyślałam zdenerwowana tym faktem.


 Wzięłam torbę do ręki i poszłam po wypis. Wyszłam ze szpitala na parking. Mimo słońca wiał lekki wiatr. Skierowałam się w stronę bloku, w którym mieszkała moja babcia. Teraz ja miałam zamieszkać w tej kawalerce.  
 Powolnym krokiem przeszłam przez rondo. Każdy krok przybliżał mnie do nieuniknionego spotkania ze wszystkimi, których znałam.  

 Minął tydzień. Na szczęście pamięć wróciła. Kiedy ją odzyskałam chciałam na nowo stracić, Myśli krążące po mojej głowie były nie do zniesienia. Miałam teraz przed sobą pełno ważnych wyborów. Czy możliwym jest aby przyjaźń od tak wyparował? Znikła i nie chciała się odnaleźć? Sama nie byłam już pewna. Postanowiłam odłożyć to na potem. 

 Zmiana wyglądu to nie wszystko. Wiedziałam,że nie wystarczy jeden kolczyk i nowa fryzura ,abym stała się kimś innym. Jednak to był dobry początek. W sobotę najpierw poszłam do fryzjera. Podcięcie i grzywka. Oczywiście nie obyło się bez farbowania na czarno. Potem kolczyk, a raczej kolczyki. Najpierw w języku, potem w wardze i na końcu w brwi. Na szczęście nic mnie nie bolało ani nie byłam opuchnięta. Wróciłam do domu i zaparzyłam sobie rumianku. Do końca dnia siedziałam przed telewizorem i oglądałam jakieś horrory. Całą niedziele poświęciłam nauce. 

 Wstała leniwie i zaczęłam szykować się do szkoły.Pierwsza była biologia, więc nie bałam się o spóźnienie. Szybko zjadłam śniadanie i wyszłam po drodze zarzucając na siebie czarną bluzę. Droga do szkoły była dosyć długa. Na szczęście nikogo po drodze nie spotkałam.  
 Kiedy dotarłam pod klasę było już po dzwonku i nikogo nie było na korytarzu. Kiedy tylko otworzyłam drzwi od klasy i weszłam do środka zapanowała cisza. 
-Przepraszam za spóźnienie.-Pani akurat sprawdzała obecność. Po pomieszczeniu przeszły ciche szepty, które przerodziły się w głośna dyskusję. Uśmiechnęłam się do siebie i siadłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz