niedziela, 27 maja 2012

63.Piąty miesiąc


 Leżałam na sali porodowej. Tom był ze mną i trzymał mnie za rękę.Myślałam,że nie wyrobię z bólu. Skórcze były coraz częstsze. Myślałam,że nie wyrobię. 
-Nigdy więcej dzieci!-Wrzasnęłam do mojego męża. 
-No, ale chyba postaramy się jeszcze o synka? 
-Chyba śnisz. 
-Tak, o naszej czwórce. 
-Jak jesteś taki mądry to sam se rodz.  
-Chyba nie skorzystam. 
 Te dwie godziny męki opłaciły się. Trzymałam moją małą córeczkę na rękach. Miała oczy Toma, jego urok osobisty. Popatrzyłam na warkocza. Widać było ,że też chciał wziąć na ręce małą. 
-Tylko jej nie upuść.-Podałam mu delikatnie Amelię. Ten obrazek był piękny. Taka mała istota, w tak silnych ramionach swojego ojca. Czy mogłabym być szczęśliwsza? Nagle do sali weszła Anita z torbą. 
-Ale słodka.-Zawołała już w progu. Postawiła torbę i podeszła do małej. 
-Załatwiłaś już ,to co miałaś do załatwienia? 
-Jeszcze nie do końca. Wiecie już jak jej dacie na imię?-Szybka zmiana tematu wychodziła jej doskonale. 
-Tak. Amelia.-Uśmiechnęłam się lekko. 

 Dwie godziny wcześniej 
-Nie denerwuj się tak. 
-Jak mam się nie denerwować?Powiedz jak? Spieprzyłaś mi życie. 
-Oj zaraz tam spieprzyłaś. Prędzej uratowałam cię od tego gówna w które brnąłeś. Lepiej ci będzie przy mnie niż z nią.
-Co ty odwalasz? 
-Jak to co?-Dziewczyna niebezpiecznie się do niego zbliżyła. Widziałam zdezorientowanie w oczach Kuby. Teraz już byłam pewna,że nic między nimi nie miało miejsca. 


 Podeszłam do nich. Zauważyli mnie dopiero jak stanęłam obok Kuby. 
-Słońce wszystko ci wytłumaczę...
-Nie musisz. Wiem o wszystkim. A ty trzymaj się od niego z dala. 
-Bo co? 
-Bo jak ci przywalę to Hause będzie miał zagadkę na następne tysiąc odcinków. 
-Już ci wierzę. 
-Słuchaj. Jakub jest mój i nawet taka suka jak ty tego nie zmieni. 
-Bierz go sobie. Ale zapamiętaj moje słowa. 18 urodziny będą twoimi ostatnimi. 
-Mówisz to tak jakby mnie to obchodziło.-Wzięłam pod rękę mojego lubego i wyszliśmy razem z parku.Milczeliśmy. Szliśmy w stronę szpitala. Po drodze minęliśmy hotel. 
-Może wstąpimy na chwilkę?-Spytał się Kuba z uśmieszkiem. 
-Ale tylko na chwilę, bo Angela rodzi.  
-Już?
-Tak. 

 Weszliśmy do budynku. W recepcji stała jakaś blondynka. Zarezerwowaliśmy pokój na godzinkę. Po otrzymaniu kluczy pobiegliśmy pędem do pokoju. Zamknęliśmy się w pomieszczeniu. Nie szczędziliśmy sobie czułości. Z każdą minuta było coraz to goręcej. Po 40 minutach byliśmy po. Zmęczeni zaczęliśmy się ubierać. Nie mięliśmy sił na to, aby iść na nogach więc zamówiliśmy taksówkę. Podjechaliśmy do sklepu niedaleko szpitala. Jakub poszedł po jakiś prezent dla małej ,a ja skierowałam się w stronę szpitala. 

 Siedzieliśmy wpatrzeni w małą. Kuba przyniósł dla Amelii wielkiego misia. Potem oczywiście zjawiła się reszta. Wyszliśmy z sali. Na nasze miejsce weszła Simone Gordon i rodzice Angeli. Po nich reszta zespołu i kilkoro znajomych. Wieczorem wszyscy wróciliśmy do naszych domów. Byłam tak wyczerpana,że nie miałam siły na nic. Nakarmiłam córeczkę i położyłam ją spać. Sama tylko zrzuciłam z siebie ciuchy i padłam na łóżko obok Kuby. Ledwo przymknęłam oczy a już znalazłam się w krainie snu. 


 Przez kolejny miesiąc w domu było pełno wrzasków. Chłopacy mięli sporo roboty. Przez ostatnie wydarzenia nie mięli czasu pracować nad nową płytą. Na szczęście zaczęli nadrabiać. Jessica i Justin polecieli do Kanady tydzień po narodzinach Amelki.  
 Nareszcie wakacje. Mogłam odpocząć od szkoły i tego całego zamieszania. Nasze córeczki(Aniela i Amielia) rosły jak na drożdżach. Moja córeczka miała już pół roku.Zaczynała powoli raczkować. Niby nic a tak ciesz. 

 Strasznie cieszyliśmy się z tego jak dziewczynki stawiały pierwsze kroki. Pierwszym słowem Anieli było "Mama", natomiast Amelii "Tata". Zespół nagrał płytę i byli gotowi do trasy. Miała ona trwać ponad dwa miesiące. Niestety nie mogłyśmy z nimi jechać. Wszystko sie zmieniło. Któregoś ranka obudziłam się i stwierdziłam: 
-Jestem w ciąży.-To był piąty miesiąc. Nie przyjmowałam tego do wiadomości.  

-Będziesz miała syna.-Oznajmiła mi moja położna. Byłam w lekkim szoku. Nie wiedziałam jak Kuba na to zareaguje. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz