sobota, 26 maja 2012
35.Skatepark
Do mojego pokoju wpadła Jessi budząc mnie brutalnie poprzez skakanie po łóżku.
-O co chodzi?
-Idziemy po śniadaniu na deskorolkę.
-Wszyscy?
-Tak.
-Dobra za chwilę zejdę na duł.
Szybko ubrałam się i zeszłam do salonu. Tam już wszyscy na mnie czekali.
-A wy co tak wcześnie?-Spytałam po angielsku.
-Raczej co ty tak późno.-Zaśmiała się Jess.-Musisz jeść śniadanie czy możemy już iść?
-Chodźmy.
Najpierw poszliśmy kupić sprzęt. Z wyborem jak zwykle miałam dylemat. Zastanawiałam się którą kupić.
Wybrałam drugą. Czekaliśmy już tylko na Toma. Gdy już wybrał wyszliśmy ze sklepu i udaliśmy się do skateparku.
Nie potrafiłyśmy jeździć więc Justin był zmuszony nas uczyć. Początki były nawet całkiem całkiem. W końcu opanowałam już technikę. Chciałam trochę pownerwiać Jessice więc udawałam ,że mi nie wychodzi jazda.
-Haha Anita nie potrafi jeździć.-Zaczęła się śmiać. Czekałam na idealna okazję i wjechałam w nią . W ostatniej chwili Bieber ją złapał. Dziewczyna popatrzyła się na mnie krzywo.
-No co przecież ja nie potrafię jeździć. Sama tak powiedziałaś.
Pojechałam na drugi koniec skateparku i zaczęłam się śmiać.
Minęło już sporo czasu. Justin stał niedaleko mnie. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam, że kilka metrów dalej stoi Jess z jakimś chłopakiem. Gdy odszedł od niej podeszła do nas.
-Kto to był?-Zaczął wkurzony.
-Nie wiem.
-A co chciał?
-Pytał się tylko o godzinę. A co zazdrosny jesteś?
-Ja? Niby dlaczego i o co?
-Taa jasne.
-Właśnie Jessi, która godzinka bo głodna jestem?
-18. Wracamy?
-Tak.
Bieber i Jessa cały czas o czymś dyskutowali. Szłam przed nimi i nie za bardzo obchodziło mnie o czym tak gadają. Gdy doszliśmy do domu słodka parka usiadła przed domem mówiąc ,ze nie są głodni. Usiadłam przy stole rozmyślając o moich uczuciach.Nagle przede mną ktoś postawił talerz z pizzą. Odruchowo zaczęłam jeść. Nagle Gustav krzyknął żebyśmy podeszli do okna. Oczywiście było ono otwarte i wszystko było słychać. Podeszłam do reszty wiary która już zdążyła się zebrać i wyjrzałam przez okno. Moim oczom ukazał się widok całującej się pary.Gdy tylko oderwali się od siebie wszyscy krzyknęli po polsku "gorzko".Opłaciło uczyć ich tego słowa chociaż było dosyć ciężko. Zakochana para patrzyła na nas tak jakby chcieli nas zabić. Powróciliśmy do swoich zajęć. Po chwili drzwi od domu się otworzyły i weszły nasze gołąbeczki. Jessica podeszła do mnie szybko.
-Ani dzięki.
-Za co?
-Dzięki tobie jesteśmy parą.
-Wow. Gratulacje.-Przytuliłam ją do siebie.
Dzień był udany. Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa i GG. Po chwili otrzymałam wiadomość od Kuby.
K: Cześć
J:Cześć. Co u cb?
K:nic ciekawego. Znowu pokłóciłem się z dziewczyną. Tęsknie za tobą. Kiedy wrócisz?
J:Nie wiem. Na pewno za parę dni.
K: Naprawdę tęsknię. Brakuje mi naszych spotkań, pocałunków.
J:Też tęsknie, ale nie myśl sobie, że jak wrócę to będzie tak jak wcześniej.
K:Czyli jak?
J: Zero pocałunków i takich tam.
K:Dlaczego?
J: Przecież ty masz dziewczynę.
K: Wiem. Muszę kończyć pa.
J:Pa
Wyłączyłam laptopa i położyłam się na łóżku. Nie wiedziałam co mam zrobić zakochałam się w chłopaku który ma dziewczynę. Potem zakochałam się w dużo starszym chłopaku ode mnie. Nie miałam pojęcia co zrobić. Miałam nadzieję, że wszystko się z czasem ułoży. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się. Poczułam,że ktoś siada na łóżku obok mnie. Otworzyłam oczy. Na łóżku siedział Bill.
-Nie przeszkadzam?
-Nie.
-Chciałem pogadać.
-O czym?
-A w zasadzie to mam pytanie. Czy nie chciałabyś przyjechać do nas na wakacje?
-Chętnie. Najchętniej zostałabym u was już na zawsze począwszy od dnia dzisiejszego.
-Aż tak w domu źle?
-No, a poza tym bardzo was lubię.
Gadaliśmy tak przez pewien czas o sytuacji w moim domu. Spojrzałam na zegarek. Była 1 w nocy.
-Trochę późno.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-Bill wyszedł z pokoju a ja od razu zasnęłam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz