Kiedy tylko wstałem, spojrzałem na zegarek. No tak, 13. Można było się tego spodziewać. Przeciągnąłem się leniwie i wstałem z łóżka. Swoje kroki skierowałem w stronę pokoju mojego klona. Wszedłem bez pukania.
-Witam zakochańców. Wstawać! Za pół godziny widzę was na dole.-Nie czekając na odpowiedź , wróciłem do swojego pokoju. Otworzyłem szafę. Wyciągnąłem z niej czarne spodnie i koszulkę tego samego koloru. Oczywiście ciuchy o kilka rozmiarów na mnie za duże. Skierowałem się do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się.
Staliśmy właśnie przy żelkach, kiedy moim oczom ukazała się Ona. Ciemnobrązowe , proste włosy. Niska z odpowiednim wyposażeniem. No i ten zaokrąglony brzuszek.
-Bill-Szturchnąłem brata i wskazałem głową na dziewczynę.
-Wygląda dokładnie jak...
-Anita. Ona też by miała teraz taki brzuszek.-Odpowiedziałem smutnym głosem.
-Idziemy coś zjeść?
-Jasne.
Do świąt pozostało kilka dni, więc postanowiliśmy zrobić zakupy świąteczne. Wieczorem wróciliśmy obładowani torami. Zakupy schowałem do szafy.
-Tom, jutro rano zawożę Julke na lotnisko. Pójdziemy potem do jakiegoś baru?
-Ledwo dziewczyna wyjeżdża, a ty już szukasz kogoś do towarzystwa?-Zaśmiałem się.
-Nie ja, tylko ty.
-Bill, rozmawialiśmy już o tym.
-Tak wiem. Chcę jednak odzyskać tego dawnego Toma, który co noc przyprowadzał inną dziewczynę.Tego, który był wiecznie roześmiany, z którym dało się porozmawiać. Chodź, porozmawiamy.
-Przecież rozmawiamy cały czas.
-Ugh, użyj czasem mózgu.
Wspięliśmy się po schodach i weszliśmy do mojego pokoju. Spocząłem na łóżku, po czym poklepałem miejsce obok siebie. Bill usiadł.
-No więc o czym chciałeś porozmawiać?
-Kochałeś ją?
-Co to za głupie pytanie?
-Kochałeś? Odpowiedz.
-Kochałem.-Odpowiedziałem po kilku sekundach.
-Jesteś tego pewien?
Uśmiechnąłem się do siebie.
-Tak, oczywiście że jestem tego pewien.
Mój brat w odpowiedzi westchnął, po czym uśmiechnął sie ciepło.
-Wiem,że bardzo przeżyłeś jej śmierć,ale nie możesz żyć przeszłością. Całymi dniami przesiadujesz w swoim pokoju. Tak nie można.
-Wiem.
-To czemu nic z tym nie zrobisz?
-A co mam zrobić? Nie radze sobie.
-Po pierwsze, wyjść do ludzi. Po drugie, to znajdź sobie kogoś.
-Tylko, że ja nie chcę nikogo innego.
-Nie marudź. Idziesz ze mną na dół?
-Tak tak. Zaraz zejdę.
Kiedy Bill wyszedł wyciągnąłem album ze zdjęciami. Wtedy przyszło mi coś do głowy. Zbiegłem na dół do salonu.
-Julka1 Masz jakieś zdjęcia z Anitą?
-Jasne. Są gdzieś w torbie. Kochanie, przyniesiesz?
Już po kilku sekundach cały stół był oblężony przez fotografie. Z każdym zdjęciem była związana krótka bądź dłuższa historia. Humor nieco mi sie poprawił.
-Chcecie coś do picia?
-Cole.-Bill nawet nie spojrzał na mnie, gdyż zapatrzył się w zdjęcie na którym była Jula z pieskiem na rękach.
-Ja też poproszę.-Uśmiechnęła się dziewczyna.
-Bill, mamy jakieś ramki na zdjęcia?
-Tak, powinny gdzieś być.
-Poszukaj.
-Czemu ja?
-Bo jesteś młodszy i ci karzę.
Brat w odpowiedzi warknął i wyszedł z salonu. Po chwili wrócił z jakimś kartonem.
-Co to jest?
-Ramki.
-Dawaj.
Wyciągnęliśmy szukane przedmioty.
-Co masz zamiar z nimi zrobić?
-Zobaczysz.
Po pół godzinie wszystkie ramki były ze sobą złączone. Zajmowały prawie całą ścianę salonu. Powkładałem w ramki zdjęcia tworząc nie małą wystawkę.
-Jak się podoba?-Zapytałem z uśmiechem?
-No no. Muszę przyznać,że czasem myślisz.
-Czasem?
-No dobra, prawie nigdy.
-Radzę ci uciekać.-Zacząłem gonić brata po całym domu. Julka przyglądała sie tej gonitwie i śmiała się. Do porządku przywołała nas po jakiejś godzinie, kiedy to Bill już opadł z sił.
Rano obudził mnie budzik bliźniaka. Leniwie wstałem z łóżka. Nie miałem na nic sił, ponieważ była dopiero 9. Obiecałem Billowi,że pojadę z nim odwieść Julkę na lotnisko. Szybko się ubrałem i zszedłem na dół.
W kuchni, przy stole siedziała już dziewczyna.
-Hej.-Przywitałem ją całusem w policzek.
-No hej. Siadaj i jedź.
Dopiero po chwili dojrzałem talerz wypełniony górą kanapek. Usiadłem na przeciwko Juli i zająłem się jedzeniem.
-Smakuje?
-Bardzo. Bill dobrze sobie wybrał przyszłą żonę.
-Haha, bardzo zabawne, wiesz? Bill sam mówił,że nie weźmie nigdy ślubu.
-Zobaczysz, jeszcze zmieni zdanie.
-No nie wiem.
-Ale ja wiem.
-Co mnie obgadujecie?-Do pomieszczenia wpadł Bill.
-A kto powiedział,że ciebie?-Julka wystawiła mu język po czym się zaśmiała.
Odstawiliśmy Julkę na lotnisko. Pożegnałem ją całusem w policzek i oddałem ją bratu. Całowali się chyba z godzinę. Ledwo zdążyła na samolot. W drodze powrotnej Bill zaczął myśleć na głos.
-Tak się zastanawiam. Dlaczego lekarz nie wpuścił nikogo na salę An? No i dlaczego trumna była zamknięta?
-Możemy zostawić ten temat? Chociaż w sumie masz rację. To dosyć dziwne.
-To co do baru? Czy wolisz robić coś innego?
-Mieliśmy dzisiaj robić te kolczyki.
-Oki.
W salonie byliśmy już po pół godzinie. Bill zrobił sobie kolczyk w wardze po przeciwnej stronie. Ja zrobiłem sobie obok pierwszego. Nie powiem, wyglądało to dosyć fajnie. Potem postanowiliśmy wrócić do domu i się spakować. W planach mięliśmy pobyt w Niemczech przez kilka tygodni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz