niedziela, 27 maja 2012
61.Justin składał delikatne pocałunki
Nie wiedziałam gdzie podziała się Anita. Razem z Justinem postanowiliśmy jej poszukać. Obeszliśmy chyba całe miasto. Na nic. Nigdzie jej nie było. Wróciliśmy zrezygnowani. Nikt na sali nawet nie zauważył,że nas nie było. Impreza już się kończyła. Goście już poszli. Mieliśmy szczęście,że nie musieliśmy tego sprzątać.
-Jess, nic jej nie będzie. Musi sobie to przemyśleć.-Bebs przytulił mnie do siebie.
-Masz rację. Weźmy małą i wracajmy.
Wsadziłam Anielę do wózka. Wyglądała jak mały aniołek. Spała sobie smacznie. Miałam nadzieję,że jej mama wróci do rana. Szliśmy spokojnie spacerkiem. Tom z resztą zabrali sie taksówkami. Co chwilkę JB muskał mnie swoimi miękkimi wargami. Chciałam zatopić się w tych malinowych ustach na wieki.
Doszliśmy do domu. Wszyscy już spali. Zajrzałam do pokoju Anity. Nikogo tam nie było. Włożyłam małą do jej łóżeczka. Wyszłam z pokoju zamykając ostrożnie drzwi. Zeszłam na dół do Justina.
-Jus, idziemy już spać?
-Jak chcesz kotek.-Justin złożył pocałunek na mojej szyi. Poszliśmy do pokoju gościnnego, w którym zawsze spaliśmy. Zmęczeni położyliśmy się na łóżku.
Oczami Anity
Stałam w osłupieniu. Jakim cudem on żył? Przecież byłam z nim na tym cholernym motorze. Słyszałam ostatnie bicie jego serca. Czułam ostatni oddech na swojej skórze.
-Czy wierzysz w miłość?
-Tak, ale...
-Rzeczywiście. Odbył się mój pogrzeb. W miejscu mojego pochówku leży ktoś inny. Jeszcze w kostnicy moje serce zaczęło bić. Bić z miłości do ciebie.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Czy o kochałam? Tego nie byłam pewna. Nie byłam pewna już niczego.
-Jak mogłeś pozwolić na to żebym cię opłakiwała?-Nic nie odpowiedział.-Mieszkasz tam gdzie kiedyś?
-Tak.
-Czekaj na mnie.-Nie czekając na odpowiedz ruszyłam w stronę domu. W 10 minut znalazłam się na miejscu. Otworzyłam po cichu drzwi. Ostrożnie weszłam na górę, po czym skierowałam się do pokoju. Aniela spała w swoim łóżeczku. Zastanawiało mnie, to gdzie podziewał sie Kuba. Pocałowałam małą w czółko i wyszłam.
Stałam przed drzwiami. Wahałam się czy powinnam wejść. Z jednej strony co mogło się stać? Byłam strasznie zdenerwowana. Kuba pewnie siedział gdzieś z Marleną, a ona mu loda robiła. Więc czemu ja nie mogłam przespać się z Miłoszem? Dalej nie mogłam uwierzyć w to co się stało. W to ,że on żyje. Niepewnie złapałam za klamkę. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Przywitała mnie przestrzeń wypełniona kilkoma świecami. Ściągnęłam buty i kurtkę. Poszłam do salonu. Wszędzie paliły się świeczki. Na podłodze, stole, sofie szafkach były porozsypywane płatki róż. Pomieszczenie wypełnione było zapachem kokosowym.
Oczami Jessicy
Leżeliśmy wtuleni w siebie. Justin składał delikatne pocałunki na całym moim ciele. Ściągnęłam z niego koszulkę. Jego ręka powędrowała do zapięcia mojego stanika. Całowaliśmy się namiętnie, a nasze ciuchu lądowały na biurku, parapecie i żyrandolu. Leżeliśmy nadzy. Justin położył się na mnie. Całował mnie pomiędzy piersiami, zjeżdżając w dół. Doszedł do pochwy. Jego język błądził po wargach(sromowych). Po chwili jego języczek penetrował wnętrze mojej kobiecości. Jęczałam z rozkoszy.
-Starczy. Teraz moja kolej.-Wzięłam jego przyjaciela w ręce. Gładziłam go, po czym wsadziłam sobie do ust. Ssałam go, a Justin wydawał z siebie jęki rozkoszy i podniecenia. Czułam jak jego penis rośnie i twardnieje w moich ustach. Wyjęłam go i szepnęłam do Justina.
-Wejdź we mnie.-Wyszeptałam błagalnie. Justin sięgnął do spodni. Na ten widok uśmiechnęłam się.
Kochaliśmy się długo i namiętnie. Miałam jedynie nadzieję,że nie obudziliśmy nikogo naszymi jękami i krzykami.
Oczami Anity
Usiadłam na sofie czekając na pojawienie się Miłosza. Próbowałam sobie wszystko poukładać. Chłopak pojawił sie po dwóch minutach.
-Słońce, co tak długo?-Spytałam szczerze zdziwiona tak późnym jego pojawieniem się.
-A bo brałem prysznic.
-Opowiadaj co się działo u ciebie.
-Nic ciekawego. Całymi dniami siedziałem przed telewizorem i tęskniłem za tobą. Ale za to u ciebie sporo się działo.
-Tak, w ostatnim czasie wiele się zmieniło. Ale skąd ty to możesz wiedzieć skoro mnie zostawiłeś. Gdzie byłeś kiedy cię najbardziej potrzebowałam. W domu. A pomyślałeś,ze moglibyśmy się spotkać przez przypadek gdzieś na mieście? Co byś wtedy zrobił?
-Wiem, popełniłem błąd. Daj mi go naprawić. Zostań ze mną.
-Nie, nie mogę. Mam córeczkę, chłopaka. Nie mogę tego wszystkiego rzucić.
-Anita, ja cię nie poznaje. Co się stało z tamtą dawną i beztroską osobą?
-Zagubiła się w cierpieniu.-Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy. Nie musieliśmy nic mówić. Oczywistym było to co sie stanie. Oboje byliśmy napaleni.Kiedy ściągaliśmy z siebie ubrania, wiedziałam że robimy źle. Niestety moja wola okazała się nie dość silna.
-Błagam, szybciej.-Chciałam zapamiętać to wszystko. Każdy jego dotyk, gest, jęk rozkoszy. Wiedziałam,że będę tego żałować. Ale brnęłam w to dalej. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
Rano szybko się ubrałam.Przeklinałam siebie za to co się stało. Zrobiłam sobie jakąś kanapkę. Zjadłam ją szybko i byłam gotowa do wyjścia. Ubrałam kurtkę i wybiegłam. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Gdy dotarłam na miejsce prawie wszyscy jeszcze spali. Wparowałam do swojego pokoju. Mała jeszcze słodko spała. Rozejrzałam się po pokoju. No tak, Kuba dziś nie spał na tym łóżku. Nie wiele myśląc poszłam do pokoju Gustava. Tylko on był na tyle rozważny,że mogłam się go poradzić.
Zapukałam.
-Prosze.-Na szczęście Gusti już nie spał. Weszłam do środka.
-Muszę z kimś porozmawiać. Mogę?
-Jasne.
-A gdzie Marlen?
-Pojechała godzinę temu do siostry.
Usiadłam na łóżku. Opowiedziałam mu całe zajście. Nie przerywał mi, ani nie prawił mi kazań. Wyrzucałam z siebie wszystko co mnie trapiło.
-Poczekaj. Może sprawa sama się rozwiąże. Powinnaś z Miłoszem utrzymywać tylko stosunki przyjacielskie. Zapomnij o tej nocy. Kuba pewnie wróci za godzinkę. Powinnaś usiąść z nim i porozmawiać.
-Myślisz?
-Tak.
-A właśnie. Co z waszą trasą?
-Teraz tyle się działo. No i jeszcze to Euro2012. Pod koniec tego roku, albo w lutym pojedziemy.
-Dzięki.
~~~~~~~~~~~
Każdego dnia, nocy
W każdej chwili.
Liczysz się Ty!
Właśnie Ty.
Gdy dotykasz ustami
mej szyji, czuję się jak w niebie.
Chcę wpaść w twe ramiona,
chcę być już przy tobie.
Chcę czuć ciepło twoich ust,
chcę słyszeć bicie twojego serca.
Jesteś dla mnie wszystkim,
wszystkim tym co mam.
Czy to miłość?
Uczucie, które towarzyszy mi
na każdym kroku?
Teraz już sama nie wiem, jak mam to nazwać.
Wiem jednak jedno
Życie bez Ciebie
to piekło.
Jessi ,pamiętasz? Chyba nudziło mi się na polaku i to napisałam. No nic. Mam nadzieję,że ta notka cię zadowoli.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz