sobota, 26 maja 2012

49.Już nie wróci


Do pokój wbiegła Sara. 
-Stało się coś?-Spytałam zdziwiona faktem, że jest u mnie. Nikomu nie wolno było do mnie przychodzić. Dziewczyna usiadła na łóżku. -Co się stało? 
-Oni cię zabiją. Jutro. 
 Usiadłam obok niej.Nie wiedziałam jak to wszystko miało wyglądać, a więc nie wiedziałam jak mam im się wymknąć. 
-Boisz się? 
-Tak, trochę. Wiesz jak to ma wyglądać? 
-No trochę. Jeszcze nie ustalono szczegółów. 
 Po krótce dziewczyna wyjaśniła mi jak to wszystko ma wyglądać. Powoli zaczynałam obmyślać plan ucieczki. 
-Muszę iść. 
-Jasne. Uciekaj. Mam nadzieję, że się nie dowiedzą o tym że tu byłaś.  
            Oczami Jessicy 
 Zbliżał się rok szkolny. Nie chciałam wracać do Polski póki An nie wróciła. Justin załatwił mi prywatne lekcje. Na niczym nie potrafiłam się skupić. Gustav i Marlen chyba byli poważnie zaangażowani w ten związek. Chyba nawet widziałam na jej palcu pierścionek. 
 Na urodzinkach bliźniaków było wesoło. Wszyscy zapomnieli o porwaniu. Justin napisał kilka piosenek. Wpadliśmy na pomysł, żeby wystąpił razem z TH. Wszystko było już zaplanowane. Koncert się udał.. Prasa już prawie przestała o  tym pisać. 

 Rano jak zwykle wstałam ostatnia. A tak właściwie to popołudniu. Heh, co poradzić. Zrobiłam sobie pyszne śniadanko.Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Nie wiem kto otworzył. Ważniejsze było to co przyniósł.A była to koperta, w której była karteczka z napisem 
 Nie macie po co sie trudzić.Anita już do was nie wróci, bo nie żyje. 


                     Oczami Anity
Byłonawet przyjemnie. Przywiązali mnie do jakiegoś drzewa. Hym do czego im te nożei sztylety? Nie miałam pojęcia. Chyba się zaczynało. O! Zaczęli coś tampieprzyć po co się zebrali. Co to jakiś ślub, czy jak? Troszkę mnie ichgadanina znudziła więc poszłam spać. Tsa debile musieli mnie obudzić. Juhu!Nareszcie z powrotem. Ja, dawna ja. Czy to był koniec? Czy właśnie tak miałwyglądać mój koniec? Nawet te pytania nie były w stanie pogrążyć mnie wrozpaczy. Do czasu. Do momentu, kiedy przypomniałam sobie o dziecku.  To był jedyny powód dla którego musiałamprzeżyć. To był jedyny powód dla którego musiałam uciec. Rozejrzałam siędookoła. Nijak tu uciec. Na szczęście rozwiązanie nasunęło się samo. 
-Zmianaplanów. Sara, to twoja robota. Masz ją zabić. Nie wiem jak i nie obchodzi mnieto. Masz godzinę na uporanie się z robotą i posprzątanie po sobie. Nie wiem cozrobisz z ciałem.
Tak.Bóg czuwał nade mną. Na to właśnie czekałam. Zaczęłam się drzeć.-Nie, błagam.Nie zabijaj mnie.-Wszyscy już wyszli. Zostałam sama z Sarą. Dla efektu jeszczekrzyczałam. Nagle obie wybuchłyśmy niekontrolowanym śmiechem. Dziewczyna szybkoodwiązała mnie i wyprowadziła poza teren. Wróciła żeby powiedzieć, że już mniezabiła. Wróciła pod pretekstem, że musi pozbyć się ciała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz