niedziela, 27 maja 2012

59. Po lewej


-Kto zostanie ojcem chrzestnym?-Jeszcze rozmawiałam z Kubą zanim poszłam spać. 
-Nie wiem. Uważam,że powinieneś już iść. 
-Jak to? 
-Chyba nie myślałeś,że po tym wszystkim wszystko będzie tak jak dawniej?  
-Ale... 
-Ty myślisz ,że pozwolę ci ze mną mieszkać? 
-Oj kotek, daj już spokój. Myślałem, że mi wybaczyłaś. 
-Bo wybaczyłam, ale to nie oznacza,że będzie tak jak dawniej. 
Siedzieliśmy w milczeniu. Nagle wybuchłam niepohamowanym śmiechem.  
-Z czego się śmiejesz?-Spytał zirytowany Kubuś. 
-Ja śpię po lewej. 
-Osz ty.-I zaczęliśmy ganiać się po domu. Po kilku minutach zmęczeni położyliśmy się na naszym łóżku. Nagle, oczywiście bez pukania wszedł Tom.
-Puka się. 
-Ta, ta.  
-Co chciałeś.
-Ten dom jest już dla nas za mały, a co dopiero jak mała podrośnie. Pomyślałem,że można by było dobudować kilka pokoi.  
-To by było dobre rozwiązanie.-Przyznałam. 
-To jutro omówimy to. Dobranoc.-Wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Spojrzałam na Kubę wymownym spojrzeniem. 
-Dlaczego list? 
-Gdybym miał ci powiedzieć, to byś mnie zatrzymywała. Nie chciałem wyjeżdżać bez pożegnania. Poza tym znam cię.-Nagle usłyszeliśmy płacz małej. Wstałam i podeszłam do niej. Wyglądała uroczo. Wzięłam ją na ręce i wróciłam do łóżka. Nakarmiłam Aniołka i położyłam ją z powrotem do jej łóżeczka. Podeszłam do pianina bez duszy(dla idiotów klawisyno, a dla ludzi specjalnej troski pianino na prąd). Zaczęłam grać "Dla Elizy". Mała powoli zasypiała. Gdy skończyłam podeszłam go łóżeczka. Aniołek spał. Wróciłam do Kuby. 
-Choć tu kocie, muszę się z Tobą przywitać jak należy. 
-Czyli jak?-Zapytałam przygryzając wargę. Chciałam się z nim trochę podroczyć. W odpowiedzi musną moje usta. 
-Mmmm. 
-Już wiesz? 
-Myślałam ,że tylko z Marleną się tak witasz.  
-Oj daj spokój, kochanie. 
-Mam dać spokój z przywitaniem? Dobrze jak chcesz.  
-Nie o to mi chodziło.-Pocałował mnie delikatnie. Lewą rękę położył na moim udzie. Zaczęliśmy się całować namiętnie. Zaczęliśmy się rozbierać. Zostaliśmy w samej bieliźnie. 
-Dobranoc.-Mruknęłam i przykryłam się. 
-Ej, no nie rób mi tego.-Ale położył się obok. Ręką zaczęłam macać pod materiałem, aż doszłam do jego bokserek. Wsunęłam rękę i zaczęłam głaskać jego dumę. Czułam jak z chwilą rośnie. Gdy już stanął, zabrałam rękę i położyłam sie na boku. 
-Chyba mnie teraz nie zostawisz w takim stanie. 
-Dobranoc. 
-Jesteś okrutna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz