sobota, 26 maja 2012
45. 05 czerwca
Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Spojrzałam na wyświetlacz. Tom.
-Tak?
-Kiedy wrócicie?
-Jakie wrócicie?
-No ty i Geo.
-A za jakieś pół godzinki.
-Oki.
Rozłączył się. Przytuliłam się do chłopaka. Ostatnia szansa. Na razie nie będziemy parą. Spróbujemy tylko. Mam nadzieję, że jakoś się ułoży. Wstaliśmy i spacerkiem poszliśmy do domu. Przez całą drogę nikt z nas się nie odezwał.
Gdy tylko weszłam od razu powiedziałam-Dobranoc.- i poszłam do swojego pokoju. Poleciałam pod prysznic. Zimna woda dawała ukojenie nerwom. Powycierałam się, założyłam koszulkę i bokserki. Padłam na łóżko.
05. czerwca
Obudziłam się nad ranem. Miałam tego serdecznie dość. Szybko ubrałam się i wyszłam z domu. Łaziłam tak bez celu. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Miał na głowie kaptur, ale i tak go poznałam. Oliwier. Mój ukochany diler. Zawsze mogłam na niego liczyć.
-Cześć. Masz trochę?
-Amfe?
-No tak.
Chłopak dał mi działkę.
-Dzięki. Sorry,ale nie mam kasy.
-Jasne.
-Zapłacę jak będę mieć.
-O to się nie martw. Jakby co to cię znajdę.
-Dzięki.-Poszłam do "mojego" miejsca. Usiadłam na trawie. Wbiłam igłę w żyłę. Czułam jak po moim ciele rozchodzi się zimna ciecz.
Z powrotem w pokoju
Nie potrafiłam zasnąć. Szybko wstałam z łóżka i zeszłam po schodach. W salonie siedział Tom.
-Dobranoc.-Uśmiechnął się. Weszłam do pokoju Georga. Położyłam się obok.
-Czemu nie śpisz?-Spytał podpierając się na łokciach.
-Nie mogę zasnąć. Mogę spać z tobą?
-Jasne.
Już po chwili zasnęłam otulona jego silnymi ramionami.Było całkiem przyjemnie. Oczywiście nie zapomniałam tej nocki z Kubą. Jednak Geo to Geo i nikt mi go nie zastąpi. Nie wiem czy potrafię go kiedykolwiek pokochać.
Obudziły mnie promienie słońca. Musiało być jeszcze wcześnie bo Georg spał. Wyszłam po cichu z pokoju. Skierowałam się do swojego pokoju. Założyłam jakieś spodnie i przebrałam bluzkę. Troszkę zgłodniałam więc zeszłam na dół zrobić śniadanko. Trochę mi się nudziło więc zaczęłam oglądać filmy. Gdy spojrzałam na zegarek było już południe. Oczywiście nikt już nie spał. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam. W progu stanął Oliwier.
-Cześć. Co ty tu robisz?-Spytałam się zdziwiona.
-Cześć. Pamiętasz? Wisisz mi kasę.
-Już przynoszę. Wejdź.-Zaprosiłam chłopaka do salonu. Oliwier usiadł na fotelu, a ja szybko poleciałam po kasę.
-To ile ci wiszę?
-Tysiąc.
-Co tak dużo?
-Dużo? I tak ci podarowałem połowę.
-Nie no luz.-Odliczyłam kasę i dałam mu ją. Sama nie wiem skąd miałam tak dużo, ale jakoś się uzbierało.
-Może chcesz coś dzisiaj?
-A co?
-To co zwykle.
-To daj dwie działki.-Wymieniliśmy się. Narkotyki za kasę. Chwilę jeszcze rozmawialiśmy i chłopak musiał spadać. Usiadłam z powrotem przed laptopem.
-Widziałem.-Tom mnie zaskoczył.
-Nie wiem o czym ty mówisz.
-Nie udawaj.
-Mam nadzieję, że nikt się o tym nie dowie.-Wróciłam do oglądania jakiegoś filmu. Chłopak usiadł obok mnie.
-Od jak dawna?
-Nie pamiętam. Chyba jakoś tak w maju.
Siedzieliśmy w ciszy. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz