sobota, 26 maja 2012
24. Nie to nie prawda
Piątek
Lekcje mijały dosyć szybko.Gdy się skończyły poszłam do Kuby. Miałam spędzić u niego cały weekend.
Przez resztę dnia wygłupialiśmy się. Miałam ochotę zaciągnąć go do łóżka.
-Rodziców nie będzie do poniedziałku wiec będziesz mogła spać w ich sypialni.
-Wolę u ciebie. -Uśmiechnęłam się do niego.Zrobił pytającą minę.Kiwnęłam na tak.Zbliżył się do mnie.Pocałowałam go.Po chwili byliśmy na jego łóżku całkiem nadzy.Wszedł we mnie delikatnie.
Kiedy się obudziłam spojrzałam na zegarek.Była 9.Spojrzałam na Kubę.
-Cześć kotek.
-Cześć kicia. Jak się spało?
-Dobrze, a tobie?
-Super.Może śniadanko?
-Jasne.
Zeszliśmy na dół. Kuba szykował śniadanie, kiedy przyszła Jessica.Zjadła z nami śniadanie. Poinformowała mnie,że spędza u Justina wakacje urodziny sylwestra i takie tam.
Miesiąc później dzień przed wyjazdem
Coś mnie niepokoiło. Poleciałam do apteki po test ciążowy.
Godzinę później
-Nie to nie prawda.-Mówiłam sama do siebie.-Nie jestem w ciąży to nie możliwe.
Usłyszałam pukanie.
-Hej skarbie wszystko w porządku?
Otarłam łzy, schowałam test do kieszeni i otworzyłam.
-Nie nic.
-Płakałaś?
-...-Uśmiechnęłam się blado i poszłam się spakować. Po godzinę wszystko już spakowane.-Mogę spać u ciebie?
-Jasne.-Wziął moją torbę i poszliśmy do niego.Rano obudził mnie Kuba.
-Słońce wstawaj.
-Już wstaje.-Ubrałam spodnie i zeszłam na dół.
-Zjedz śniadanie.
-Nie mam ochoty.
Kilka godzin później
Pociąg stanął.Zabraliśmy torby i wyszliśmy.Czekał na nas Tom. Wziął ode mnie torbę i wrzucił ja do bagażnika. Usiadłam z Kubą z tyłu.Dojechaliśmy. Weszliśmy do domu.
-Gdzie dać torbę?-Spytał się Tom.
-Zostaw ja tu.Później zaniosę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz