sobota, 26 maja 2012
32.Spacer
Tom przyniósł mi jedną ze swych koszulek.
-Dzięki.-Powiedziałam zmęczona. Ściągnęłam z siebie przemoczona koszulkę.Już chciałam ubrać suchą, gdy ciocia mi przerwała.
-Dziecko, co ty masz na brzuchu?-Wszyscy spojrzeli w to miejsce.Ja też. Na moim brzuchy było widać jedna wielką ranę, która nie chciała się goić.
-A to.-Mruknęłam.Nie miałam ochoty wracać to tego co się niedawno stało.
-Twoja mama wie?
-Nie.
-A tak właściwie to co się stało?
-Nie ważne.
Siedziałam tak ze spuszczoną głową. Nagle Tom kucnął przy mnie, podniósł moją głowę tak, że musiałam patrzeć mu prosto w oczy.
-Powiedz.-Poprosił.
-To było w sekcie.Najpierw przywiązali mnie do jakiegoś stołu. Nożem narysowali pentagram.Potem zaczęli wbijać nóż w środek figury, aż przeszedł na wylot. Obudziłam się na drugi dzień. Byłam już w pokoju. Nagle ktoś wszedł i kazał mi zejść na dół, więc tak zrobiłam. Tam miałam przejść jeszcze jedną próbę. Dali mi nóż do ręki i kazali zabić jakiegoś chłopaka. On był przywiązany do drzewa. Wszyscy na nas patrzyli...-W tej chwili nie wytrzymałam. Po moim policzku spłynęła łza.Tom usiadł obok mnie i przytulił.
-Ale tego nie zrobiłaś prawda?
-Nie, nie mogłam.Nie potrafiłam.Ale oni tak. Kiedy powiedziałam im ,że tego nie zrobię jakiś chłopak podszedł do tego przywiązanego do drzewa i podciął mu gardło.-Ubrałam koszulkę i wtuliłam się w Toma.
Oczami Toma
Położyła głowę na moich kolanach. Reszta ludu już wyszła. Zostaliśmy sami z mamą, która i tak po chwili wyszła. Mała zasnęła. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do mojego łóżka. Położyłem się obok i patrzyłem jak śpi. Po pewnym czasie sam zasnąłem.
Oczami Anity
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam i poszłam otworzyć.W progu stanęła Jessica.
-Hej co ty tak wcześnie nie śpisz?-Spytałam zdziwiona.
-Idę z Justinem na spacer. Trzymaj.-Powiedziała podając mi klucze i telefon.
-Kiedy wrócisz?
-Nie wiem za jakieś 3 godzinki. Jakby co to dzwoń.
-Ok. Pa.
-Pa.
Zamknęłam drzwi i wróciłam do łóżka. Nie mogłam już zasnąć więc patrzyłam jak Tom słodko śpi.Po pewnym czasie chłopak przeciągnął się i otworzył oczy.
-Hej.
-Hej.Masz ochotę na śniadanie?
-Tak.
-Zamówię.
Oczami Jessicy
Szliśmy jakąś ścieżką w parku. Cały czas rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Co jakiś czas Justin rozśmieszał mnie. Poszliśmy na lody.
-Jaki chcesz smak?
-Sama nie wiem.
-To ja wybiorę.
-Ok.
Zjedliśmy lody i poszliśmy połazić po sklepach. Oczywiście wstąpiliśmy do obuwniczego. Kupiłam sobie super adidasy, a Justin zastanawiał się którą parę wybrać.
-Trudny wybór?-Zaśmiałam się.
-Tak.
-To weź obie.
-Tak myślisz?
-Jasne.
-Może wrócimy?
-Tak. Anita pewnie jest wkurzona. Nie ma nas już ponad 4 godziny.
-Ok.
Doszliśmy do hotelu.
-Wejdziesz na chwilę do mnie?
-Jasne.
Weszliśmy do pokoju. Na stoliku leżała kartka.
Sorki, ale nie chciałam na was czekać. Jestem z chłopakami. Przyjdę po ciebie na koncert.
KiciaAnWa
-To mamy jeszcze pół dnia dla siebie.-Powiedział Justin po czym usiadł na sofie.-Co robimy?
-Masz jakiś pomysł?
-Zadzwonię do Chrisa.
-Jasne.
Aż do wieczora wygłupialiśmy się bez opamiętania.Nagle weszła Ani wściekła nie wiadomo na co.
-Idziemy?
-Tak. Justin idziesz z nami?
-No mogę iść.
-Ok. to chodźmy już.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz