Oczami Justina
Gdy rano wstałem Jessicy już nie było obok mnie. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki. Kiedy już wziąłem prysznic i ubrałem się wyszedłem z łazienki i poszedłem do kuchni. Tam moja mama z Jessicą rozmawiały i jadły obiad.
-Cześć.
-Cześć śpiochu.-Powiedziały razem.
-Ja śpioch, przecież jest dopiero... 13.-Byłem zszokowany bo nigdy nie spałem tak długo.
-Dopiero?-Powiedziała Jess podchodząc do mnie i obejmując.
-Tak, dopiero-Powiedziałem całując ją.
-Ja tu jestem.-Powiedziała moja mama.
-Co mamo nie widziałaś jak się ludzie całują?
-Widziałam, widziałam ale ty jesteś moim synusiem.
-Mamo!!
-Justin nie wydzieraj się tak na Pati.-Powiedziała Jessica.
-Nieno nawet moja dziewczyna jest przeciwko mnie, co to za świat.-W tym momencie obydwie wpadły w niepohamowany śmiech. - I jeszcze będą się śmiać, pięknie.
-Nie fochaj się.- Nagle powiedziała Jess.
-A żebym ja się chociaż fochał.
Pogadaliśmy trochę. Zjadłem obiad i zadzwoniłem do Chrisa, Chaza, Ryana i reszty żeby o 16 byli w skateparku .
x x x
-To jest Jessica moja dziewczyna, a to jest...( przedstawiłem wszystkich)
-Cześć.- Powiedziała Jess.
-Cześć.- Odpowiedzieli chórem.
Tak sobie gadaliśmy. Wszyscy polubili Jessicę i to mi się strasznie spodobało.Potem poszliśmy do domu. W moim pokoju pogadaliśmy trochę, poprzytulaliśmy się i tak zleciał nam dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz