sobota, 26 maja 2012
26.Koncert?
Poszłam na krótki spacer. Gdy wróciłam zaciągnęłam Kobę na górę.Ćwiczyliśmy piosenki.Mieliśmy właśnie wychodzić z pokoju ,gdy przyszedł Tom.
-Masz sukienkę?
-Nie.
-Tak myślałem.-Położył na łóżku czarną sukienkę.
-Nie mam do niej butów.
Obok łóżka wylądowała para czarnych butów na obcasie.
-Jesteś kochany.-Przytuliłam się do niego.
-A ja/-Spytał Kuba, który dostał ode mnie buziaka. Szybko się przebrałam. Tom mnie dopadł i zaczął znęcać się nad moimi włosami.Zrobił mi makijaż i zeszliśmy na dół.
-Po co miałam ubrać się w nią?
-Podoba się?
-Tak. No więc?
-To co jedziemy?-Spytał się David.
-Gdzie?
-Mała do samochodu. Już.
W busie
-Jessi, gdzie jedziemy?
-Jest zorganizowany jakiś koncert charytatywny , a potem bankiet.
-Boże broń.
-Uspokój się nie będzie tak źle.
-Łatwo ci mówić.
Dojechaliśmy. Na hali było dosyć głośno.Minęły 2 godziny. Przyszła kolej na Justina. Wziął Jessice za rękę i weszli na scenę.
Potem Kuba wziął mnie za rękę i pociągnął na scenę. Zaśpiewaliśmy 2 moje piosenki.
Po godzinie przyszedł czas na bankiet. Posiedzieliśmy ze 2 godzinki i wróciliśmy do domu.
24 czerwca
-Lecę się pakować.Całe wakacje w Niemczech.-Powiedziałam do Kuby, gdy otrzymałam świadectwo.On żegnał się jeszcze z chłopakami.
-Za 2 godziny u mnie.-Zawołał. Wpadłam do domu i zaczęłam się pakować. Pożegnałam sie ze wszystkimi i jeszcze w stroju galowym poleciałam do Kuby. Poszliśmy na pociąg.
Po kilku dniach dowiedziałam się, że mój brat z mama przylatują do mnie do Niemiec. Czekając na nich dostałam telefon, że cała moja rodzina zginęła na lotnisku.Przez cała noc płakałam. Na drugi dzień zorientowałam się ,że to Marlena podłożyła bombe. Zadzwoniłam do Jessicy żeby przyjechała. Po 3 dniach przyleciała z Justinem.
Kuba załatwił papiery o prawo nade mną.
-Hej skarbie załatwiłem. Wystarczy podpisać.
-Hej. Dzięki.
-Co robimy?-Spytał się Geo.
-Idę do siebie.
-Zostajesz tutaj. Musimy porozmawiać.-Powiedział stanowczo Bill.
-Nie.-Krzyknęłam.
-Na dół.-Krzyknął widząc mnie na schodach.
-Nie będziesz mi rozkazywać.-Odpyskowałam.
Oczami Billa
Miałem dość jej humorów. Usiadłem na fotelu.
-Dlaczego ona taka jest?-Spytałem.
-Ona jest taka dla każdego.-Odpowiedział Kuba.
-Jak można być takim dla kogoś, kogo się kocha?
-...
-Pewnie nas nie lubi.-Kuba już miał coś odpowiedzieć, gdy ze schodów zeszła Anita. Po jej policzkach spływały łzy.
-Przepraszam. Nie powinnam się tak wydzierać ani tak mówić. -Wróciła z powrotem do swojego pokoju.
-Widzisz, ona was kocha.
-Skąd wiesz?
-Ona przeprasza tylko tych których kocha.
-Powinienem ją też przeprosić.
-Nie. Lepiej jeśli jej nie przeprosisz.
-To chociaż porozmawiam.
-Nie zejdzie za jakąś godzinę.
Oczami Anity
Zeszłam na dół. Chłopacy wpatrywali się w jakąś gazetę. Usiadłam obok Toma.
-Zmęczona?
-Ehm.
-Słońce może pójdziesz spać?- Spytał się Kuba.
-Nie. O czym chcieliście porozmawiać?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz