sobota, 26 maja 2012
29.To już nie to samo uczucie
Obudziłam się zalana potem.Przez cały czas myślałam o moim śnie.Po pewnym czasie pamiętałam tylko ostatni fragment snu.
Zeszłam z łóżka i szybko spakowałam plecak. Stałam już przy drzwiach, gdy obudziła się moja współlokatorka.
-Dokąd?
-Nie mogę tu zostać.
-Dlaczego?
-Bo to jest sekta.
-Ale sama chciałaś w niej być.
-Popełniłam błąd i muszę go naprawić.
-Pomogę ci wyjść poza teren, ale dalej musisz radzić sobie sama.
-Ok. Dzięki.
Szłyśmy powoli korytarzem. Po kilku minutach byłyśmy przy bramie.
-Cholera. Zamknięte.
-Pomogę ci przejść przez płot.
-Jesteś kochana.
Wspięłam się na siatkę. Było dość wysoko.Przełożyłam nogę na drugą stronę i zeskoczyłam.
-Mogłabyś podać mi plecak?
-Jasne.
Ruszyłam ulicą w stronę Namysłowa. Nie wiedziałam jak dotrę tam z Wrocławia, ale to mnie nie powstrzymało. Po 3 godzinach marszu usiadłam na chwilę żeby odpocząć. Po chwili zatrzymał się jakiś ścigacz.
-Podwieś?-Usłyszałam znajomy głos. To był Jakub.
-Jasne. Co ty tu robisz?
-Byłem u dziewczyny.
Podwiózł mnie aż pod sam dom.
-Dzięki.
-Nie ma za co.
-Jest. Może wejdziesz na chwilę?
-Tylko dam ścigacza do garażu.
-Ok.
(Kuba mieszkał naprzeciwko mnie.Wprowadził się tam 3 tygodnie temu i od tamtej pory chodzi doi mojej klasy.)
U mnie w domu nie było nikogo, a ja oczywiście nie miałam przy sobie kluczy. Poszłam do Kuby. Usiedliśmy w salonie na sofie.
-Napijesz się czegoś?
-Jak masz piwo.
-Nie za młoda?
-Oj no mam prawie 15 lat. To jak będzie piwo?
-No dobra już ci przynoszę.
Po chwili Kuba postawił na stole 2 butelki zimnego piwa. Usiadł obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać co się działo przez ten tydzień kiedy mnie nie było. Po chwili nasze usta dzieliło kilka milimetrów.Kubuś pocałował mnie delikatnie.Po chwili zaczęliśmy się całować namiętnie(z języczkiem heh). Po chwili uświadomiłam sobie, że nas poniosło.Odepchnęłam go.
-Stało się coś?
-Przecież ty masz dziewczynę.
-Mam, a z tobą już kilka razy się całowałem. Muszę powiedzieć, że podoba mi się to że masz kolczyk w w języku. Jest super.
-Nie róbmy tego więcej. Proszę.
-No dobra. Jak chcesz.
-Dzięki.-Sięgnęłam po butelkę. Po godzinie była już opróżniona.
-Jeśli chcesz to możesz iść się wykąpać, a potem położyć się w moim pokoju.
-Dzięki.-Poszłam na górę do jego łazienki. Zakluczyłam drzwi i napuściłam wodę do wanny. Zaczęłam się rozbierać.Popatrzyłam na moja lewą rękę. Była na niej rana wyglądająca jak krzyż. Ściągnęłam bluzkę i zobaczyłam jedną wielką ranę.Był to pentagram a w środku dziura. Weszłam do wanny. Rany zaczęły pies niemiłosiernie. Po jakiejś godzinie wyszłam z łazienki owinięta jedynie w ręcznik. Ubrałam czystą bieliznę i dużą koszulkę Kuby z krótkim rękawem. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Ktoś gładził mnie po włosach.Otworzyłam oczy. Kuba patrzył na mnie smutnym wzrokiem.
-Cześć.
-Cześć. Stało się coś?
-Nie. Mam dla ciebie niespodziankę.
-Jaką?
-Mam dla ciebie i Jessicy bilety na te koncerty.
-Dzięki. Jesteś kochany.
-Wiem.
Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go.
-Pamiętaj, że twoja mama musi się zgodzić.
-Pamiętam.
Wróciłam do domu i od razu zapytałam mamę czy mogę jechać z Jessi do Berlina na koncerty.Poszłyśmy do rodziców Jessicy. Rozmowa była dosyć przyjemna dopóki nasze rodzicielki nie oznajmiły nam, że same nie możemy jechać. Na szczęście podwieś miał nas tata Jessi, a mama znalazła moją ciocię w Niemczech. Nie znałyśmy jej ,ale ona chętnie się zgodziła. Nie miała nic przeciwko pilnowaniu nas ponieważ miała zatrzymać się w tym samym hotelu co my. Mama dała mi numer jej komórki i e maila. Jeszcze tego samego dnia zaczęłyśmy pisać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz