sobota, 26 maja 2012
44.Co boisz się?
Siedzieliśmy tak i śmialiśmy się z jakiś filmików.Coś mię tknęło i poleciałam do pokoju.Zaczęłam grzebać w biurku. Po kilku minutach znalazłam go. Mój ukochany zeszyt z tekstami piosenek. Zaczęłam pisać. Napisałam jedną, drugą potem trzecią.Ręka mnie już bolała.Gdy skończyłam zeszłam na dół i pokazałam teksty Kubie.
-Niezłe. Te dwie trochę smutne, ale ta trzecia to dopiero straszna. Mogę do nich skomponować muze. Chcesz?
-Jasne. Sama jakoś nie mam pomysłu.
-To może teraz? Chyba, że nie masz czasu.
-Nie no spoko. Możemy dopóki Jessica się nie obudzi, czyli tak do piętnastej.
Zabraliśmy się za granie. Pierwszą piosenkę skończyliśmy już po godzinie. Druga poszła nam też dosyć sprawnie. Niestety z trzecią był problem. Po raz kolejny zabieraliśmy się za początek,gdy przyszła Jessi.
-Dłużej się nie dało?-Spytałam zaraz po tym jak spojrzałam na zegarek, który wskazywał na 16.
-Niestety nie.-Odparła smutno.Wszyscy zaczęli się śmiać.
Po godzinie wszyscy(tzn. ja, Kuba,panowie G, bliźniacy. Jessi i David) siedzieli w salonie.
-I jak? Muzyka gotowa?-Spytał Tom.
-Brakuje nam do ostatniej piosenki.
-Pokaż. -Powiedział Gustav wyciągając rękę.Podałam mu kartkę. Chłopak szybko przeczytał.
-Chodź.-Poszliśmy za nim do pomieszczenia, gdzie były instrumenty.Chłopak usiadł za perkusją i zaczął wybijać rytm.Po chwili chłopcy zaczęli grać, a ja śpiewałam. Oczywiście już po kilku słowach rozpłakałam się. Przyłączył się do mnie Bill.Razem śpiewaliśmy, a po naszych policzkach leciały łzy. Miło spędzony czas. Od dawna nie czułam się tak dobrze. Niestety było już późno więc poszliśmy coś zjeść.
Po pysznym obiadku poszłam z Kubą i Jessi na spacer. Szliśmy powoli. Nigdzie nam się nie śpieszyło. Łaziliśmy tak bez celu z kilka godzin aż zrobiło się ciemno.
-Wracamy?-Spytała się Jessica.
-Co boisz się?-Zakpił Kuba.
-Nie, ale późno już, a mnie nogi bolą.
-Oj Jessi.-Zaśmiałam się.
-Ja wracam.-Oznajmiła kierując się do domu.
-Poczekaj. Odprowadzimy cię.-I poszliśmy. Po domem pożegnaliśmy się. Kuba złapał mnie za rękę i zaczął gdzieś ciągnąć. O nic nie pytałam. Szliśmy tak szybko, ze ledwo nadążałam.
-Zwolnij.-Szepnęłam mu do ucha.
-Już jesteśmy.
-Czyli, że gdzie?
-Chcę cię mieć tylko dla siebie.
-To znaczy?
-Nie rozumiesz? Kocham cię i chcę z tobą być. Zostaniesz moja dziewczyną?
-Nie.-Nie wiedziałam dlaczego tak mu odpowiedziałam. Przecież go kochałam.-Nie teraz. Proszę daj mi czas.
-No dobrze.-Dał mi buziaka w policzek i wróciliśmy do domu.
Usiadłam padnięta na fotel. Jessi siedziała przy stoliku i coś robiła z moim laptopem.
-A pytałaś się czy możesz?
-No nie. To mogę?
-A skąd ty znałaś hasło? Jakoś nigdy go nie pamiętałaś.
-Spytałam się Toma.
-A skąd on miał wiedzieć?
-No bo mówiłaś o jakiejś dacie to się go spytałam.
-Aha. Możesz wejść i sprawdzić mi poczte?
-Oki.-Po chwili.-Ani lepiej ty to zobacz.
-Co to?
-Nie wiem. Jakiś filmik.
Szybko otworzyłam plik. To co ujrzałam przeraziło mnie. Ta twarz. To uczucie towarzyszące przy tym. Nie do opisania. Tą osoba był jeden z chłopaków, z sekty. PEWNIE JESTEŚCIE CIEKAWI CO BYŁO NA TYM FILMIKU? Otóż przedstawiał on jak po kolei giną członkowie mojej najbliższej rodziny. Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy. Jessica zakryła usta rękoma. Nie potrafiłam opanować potoku łez. Moje słońce(czyt. Jessica) przytuliło mnie. Siedziałam tak z godzinkę.http://www.youtube.com/watch?v=FL0bjwez8mg
Kiedy przestałam płakać lekko się uśmiechnęłam.
-Zapłaci mi za to.-Powiedziałam tak cicho, że tylko Jessi mogła to usłyszeć.Wstałam i skierowałam się do drzwi.
-Zaczekaj. Pójdę z tobą.-Zawołała.
-Nie. Wrócę do rana.
-Jak chcesz.
Wyszłam z domu. Nie patrzyłam się dokąd idę. Ważne żebym się uspokoiła. Nerwy, żal, smutek, chęć zemsty. Te uczucia powoli opuszczały mnie. Nic już nie czułam. Po pewnym czasie zaczęło robić się zimno. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Obróciłam się. Georg stał z moja bluzą w ręce. Podał mi ja a ja ją założyłam. Nic nie mówiliśmy. Usiedliśmy ma mostku.
-Dzięki.
-Za co?
-Za to, że jesteś.
-Możemy jeszcze raz spróbować? Proszę, daj mi ostatnią szanse.
Nic nie odpowiedziałam. Zastanawiałam się czy warto. Po pewnym czasie odpowiedziałam.-Ostatnią.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz