sobota, 26 maja 2012

30.Hotel


Do wyjazdu pozostał tydzień. Cały czas  ktoś się dopytywał co się ce mną działo, gdzie byłam i po co wróciłam. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Usiadłam  na łóżku i wyciągnęłam z pudełka żyletkę.Nigdy się nie cięłam.  
-Zawsze warto spróbować.-Mruknęłam do siebie i pociągnęłam nią po przegubie ręki. Rana nie była głęboka. Pociągnęłam tak jeszcze z kila razy i odłożyłam żyletkę do pudełka. Zastanawiałam się kim jest moja ciocia. Na jej temat wiedziałam tyle co nic. Ma na imię Simon i ma dwóch synów. Nie miałam nic do roboty więc wyszłam się przejść. 
 W parku spotkałam Kubę.  
-Cześć. Co u ciebie? 
-Cześć. A nic ciekawego. Mam ochotę na lody. Idziemy? 
-Jasne. Chodźmy.
 Poszliśmy na te lody. Było nawet całkiem przyjemnie. Połaziliśmy po sklepach, a po godzinie poszliśmy do Kuby. Oczywiście nie obyło się bez piwa, ale tym razem wypiliśmy razem jedno. Włączyłam TV i usiadłam obok Kuby. Wiedziałam, że nie powinnam tego robić bo on ma dziewczynę ,ale nie mogłam się powstrzymać. Zbliżyłam się do niego tak, że teraz dzieliły nas tylko centymetry. Poczułam  na swojej twarzy jego gorący oddech. Nie wiem czy kochałam go czy nie, ale uwielbiałam się z nim całować. Za każdym razem czułam jak po moim ciele przebiegał dreszcz. Serce zaczynało mocniej bić.Tym razem było tak samo. 
-Jesteś lepsza od Wiktorii. 
-To twoja dziewczyna. 
-No fakt. 
-Mam nadzieję ,że nie dowie się o niczym. 
-Ja jej nie powiem. 
-Mam nadzieję. 
Siedzieliśmy tak z kilka minut. Zrobiło się późno więc wróciłam do siebie. 


  Rano obudziłam się dość zmęczona. Nie miałam ochoty na nic. Do końca miesiąca nie chodziłam już do szkoły. Szybko ubrałam się i poszłam pomóc mamie. Po 3 godzinach byłam już wolna więc zamknęłam się w pokoju. Wyciągnęłam z pudełka żyletkę. Zaczęłam się ciąć. Nie wiedziałam ile razu pociągnęłam, ale moja ręka była cała z krwi.Na następny dzień nie mogłam się powstrzymać i znowu to zrobiłam. Każdego dnia aż do wyjazdu cięłam się coraz częściej i coraz to więcej pociągałam żyletką.  

 Byłam już spakowana i czekałam tylko na  Jessice. Była ósma gdy zajechała pod mój dom, Wsiadłam do auta. Droga nam się nie dłużyła ponieważ większość czasy przespałyśmy. Dojechaliśmy na miejsce po 14. Stałyśmy już przed hotelem. Jessi żegnała się ze swoim tatą. Gdy odjechał weszłyśmy do hotelu. Poszłam do recepcji po klucze do pokoju. Całe szczęście ,że ciocia wcześniej zarezerwowała nam pokój bo inaczej musiałybyśmy poszukać innego hotelu. Szłyśmy przez hol. Słychać było czyjeś głośne śmiechy. 
-Daleko jeszcze?-Spytała się śpiąca Jessica. 
-Nie to nasz pokój.-Wskazałam na drzwi.-Nie wiem jak ty, ale ja idę spać. 
-Haha ja też. 
Weszłyśmy do pokoju.Rzuciłam torbę na fotel. Nagle rozległ się dzwonek w komórce. Spojrzałam na wyświetlacz. Sms od cioci. Odczytałam go. 
 Dojechałyście? ( Oczywiście był po Niemiecku) 
Szybko odpisałam.     
                               Tak. Jesteśmy już w pokoju. 
Usiadłyśmy na fotelu i włączyłyśmy TV. Po chwili ktoś zapukał. Wstałam i otworzyłam drzwi. Do pomieszczenia weszła moja ciocia i..........  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz