sobota, 26 maja 2012

37.Oni już wiedzą



Chłopak wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi. Szybko się ubraliśmy i wyszliśmy z pokoju. W salonie wszyscy już na nas czekali. Gdy weszliśmy do pomieszczenia wszyscy na nas spojrzeli. Usiadłam na fotelu. Nagle poczułam wibracje. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Sara. Odebrałam. 
-Cześć. Stało się coś? 
-Hej. Tak. 
-No to mów. 
-Chodzi oto, że oni już wiedzą. 
-O czym?
-Że nie jesteś już dziewicą.-Dziewczyna rozłączyła się. Telefon wypadł mi z rąk. Spojrzałam spanikowana na Jessice. 
-Co się stało? 
 Nie mogłam nic powiedzieć. Zastanawiał mnie jeden fakt. Skąd oni wiedzą?  
-Powiedz coś. 
 Powoli otępienie przechodziło. Siedziałam tam nie wiedząc co mam jej odpowiedzieć. Popatrzyłam jej głęboko w oczy. Jessi podniosła mój telefon i zaczęła coś w nim sprawdzać. 
-Co chciała?- Spytała się. 
-Oni wiedzą.-Odparłam tak cicho, że tylko ona mogła to usłyszeć. 
-Jakim cudem się dowiedzieli? 
-Nie wiem. 
-O co chodzi?- Spytał David. 
-To moja sprawa.-Odparłam i wstałam. Poszłam do kuchni i nalałam sobie szklankę wody. Wiedziałam co teraz będzie i ta myśl mnie przerażała. 
-An co teraz?-Spytała Jessi . 
-Narazie zostawią mnie w spokoju. 
-A co potem? Przecież nie uda ci się ciągle ukrywać.
-Nawet jakbym się ukryła to i tak mnie znajdą. 
 Nastała cisza. Po chwili poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam jak się uspokoić. Wyciągnęłam pudełko z żyletkami.  
 Jeśli przyjdzie taki dzień


Runą marzenia jak mury Jerycha


Do ręki wezmę cię


I odetnę strumień życia 
Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli
Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli 


I będę leżeć tam


Aż upłynie ze mnie życie


A z mojej ręki krew


Wytoczy się obficie 


Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli 


Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli 


I może zrozumie ktoś


Gdy noc zapadnie opadną emocje


Przecież każdego z nas


Śmierć kiedyś dotknie




Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli 
Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli 
Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli 
Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli  
Dobranoc, tonę w purpurze,


Zasypiam powoli


Dobranoc, zamykam oczy


To nic nie boli *
           Oczami Toma 
 Otworzyłem drzwi. Leżała na łóżku. Na pościeli była krew. Usiadłem obok niej. 
-Co się stało?-Spytałem. Jej odpowiedź mnie zszokowała.
***************** 
*Delirium - Żyletka
Brak imienia...
Powszechnie znanego.
I brak twarzy...
Pozbawiony sumienia.
Lecz bez skazy.
Bożka brat w snach znany..
Boskością obdarzony,
używał swej władzy,
na polach bitwy,
z góry wygranej.
Pukiel włosów odcinając,
odbierał wiarę.
I nad życiem..
I nad tym co przyziemne..
Jak miłość i przyjaźń.
Nie kryjąc oblicza,
nie oczekując chwały.
Nie czekając na łzę.
Która otulała by ramiona.
Poległe...
Widząc własne znamiona.
Posłuszny mocą,
jakim rozkazom służył...
Posłuszny...
Lecz się zadurzył.
Serce jedno, w nim zabiło.
Jakie niegdyś milion uciszył.
Skrzydła czarne pobielały.
Wzlatując, nabrał chwały...
Świat będąc u stóp.
Oddał by...
Móc czuć.
Pierwszy raz spojrzał z dołu,
By miłość swą wznieść,
Ukoronować...
I obok niej siąść.
Nektar miłości wypić...
Ręka rękę trzymała...
Lecz ona kochać już nie umiała.
Boskością obdarzona,
odepchnęła skrępowane ramiona.
Biedny tanatos, zapomnienia szukał.
I w zapomnienie wyruszył..
Sam jak płomień który się ledwie tli,
Nie pytając o nic...
I nie znając drogi...
Która się niebawem skończy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz