sobota, 26 maja 2012
36. Mam nadzieję ,że nie będę tego żałowała
Rano miałam kłopoty żeby wstać, ale jakoś dałam radę. Zwlekłam się z łóżka i ubrałam. Zeszłam na dół. W salonie siedział Georg. Usiadłam obok niego.
-Cześć.
-Cześć. Masz ochotę na śniadanie?
-Jakbyś zrobił.
-A pomożesz?
-Tak.
Poszliśmy do kuchni. Postanowiliśmy zrobić naleśniki. Wyszły nam nawet smaczne. Po śniadanku posprzątaliśmy i poszliśmy pooglądać TV. Gdy usiedliśmy Geo objął mnie ramieniem. Wtuliłam się w jego ciepły tors. Nie wiem ile czasu spędziliśmy w takiej pozycji, ale nam to nie przeszkadzało. Nagle chłopak zaczął całować mnie po szyi. Nie opierałam się . Powoli zbliżał się do ust. Nagle zaczęliśmy się namiętnie całować. Skończyliśmy tylko dlatego ,że ktoś wszedł do pomieszczenia. Tym kimś okazał się Bill.
-Cześć.
-Cześć.-Krzyknęłam razem z Georgem.
Przy obiedzie za dużo nie rozmawialiśmy. Wszystkich wieczorem gdzieś wybyło. Zostałam sama z Georgem.Była jeszcze Jessi, ale ona była czymś zajęta.
-Idziesz do mojego pokoju?-Spytał się chłopak wstając.
-Tak.-Wstałam i poszłam za nim.
Weszłam do jego pokoju. Usiadłam na łóżku, a Geo zamknął drzwi na klucz. Podszedł do mnie i usiadł obok mnie.
-Czemu zamknąłeś na klucz?
-Żeby nikt nam nie przeszkadzał.
-Przecież wszyscy wyszli, a Jessica nie wejdzie.
-Tak dla pewności.
-Jak chcesz. To co robimy?
-A na co masz ochotę?
-Sama nie wiem. Zaproponuj coś.
Georg przybliżył się do mnie i objął mnie ramieniem. Przytuliłam się do niego. Siedzieliśmy wtuleni tak w siebie z 5 minut, gdy nagle usłyszeliśmy ,że ktoś otwiera drzwi wejściowe.
-Georg. Jesteś?- Wrócili bliźniacy. Chłopak podszedł do drzwi, otworzył je i wyszedł z pokoju. Usłyszałam ich dialog.
-Co tak wcześnie wróciliście?
-Nie wiem. A co przeszkodziliśmy w czymś?
-Nie.
-A gdzie dziewczyny?
-Jessica chyba śpi.
-A Anita?
-Nie wiem.
-Nie wiesz?
-Nie no wiem.
- To...?
-Jest u mnie.
-Co wy tam robicie?
-Nic.
-Nie wierze.
-To idź i sprawdź.
-Nie,nie trzeba.
Po chwili Georg wrócił z 2 lampami( do wina) i butelka czerwonego wina. Tym razem drzwi nie zamknął na klucz. Postawił napój na biurku. Nalał nam i usiadł obok mnie. Wzięłam od niego naczynie i upiłam łyk.
-Kocham cię.-Nie wiem czy alkohol dodał mi odwagi, ale i bez niego bym sobie poradziła.
-Ja ciebie też.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Zabrałam mu z ręki lampkę i postawiłam je na biurku. Wróciłam do niego. Zaczęliśmy się całować. Nawzajem ściągaliśmy z siebie ciuchy. Po chwili leżeliśmy już na łóżku. Było naprawdę przyjemnie. W pewnym momencie oprzytomniałam.
-Nie możemy tego zrobić.
-Dlaczego? Boisz się?
-Nie, nie o to chodzi.
-To o co?
-Chodzi o to, że ja mam dopiero 14 lat ,a ty jesteś o wiele starszy.
-Więc chodzi ci o różnice wieku?
-Nie tylko.
-To więc o co?
-A to już moja sprawa.-Nie chciałam mu mówić o co chodzi.
-Dobrze nie będę nalegać.-Odsunęliśmy się do siebie. Nadal leżeliśmy nadzy na białej pościeli. Mijały minuty, a my tylko leżeliśmy bez słowa. Przygryzłam wargę. Mam nadzieję że nie będę tego żałować.-Pomyślałam. Zbliżyłam się do chłopaka. Pocałowałam go w usta. Pociągnął mnie za rękę tak ,że wylądowałam na nim. W tej chwili liczyliśmy się tylko my. Nikt inny.Zaczęłam całować jego nagi tors, zjeżdżając coraz to niżej. Doszłam do jego dość sporego przyjaciela. Wzięłam go do ust. Zaczęłam go ssać. Czułam jak krew do niego napływa. Wyjęłam już nabrzmiałego.
Chłopak wszedł we mnie. Zabolało. Oczywiście nie obyło się też bez krwi. Ale nam to nie przeszkadzało. Po chwili znaleźliśmy się pod kołdrą.Było ostro. Upajaliśmy sie naszymi jękami. Z korytarza dobiegły nas głosy.
-Ciekawe co oni tam robią?
-Nie wiem. Może sprawdzimy?
-Mam pomysł. Zawołamy ,ze ktoś z nas miał wypadek i umiera w szpitalu.-To powiedziała Jessica.
-Niezłe.
Po chwili David zawołał-Gustav i Justin mięli wypadek.
Ani ja ani Geo się nie ruszyliśmy. Czekaliśmy w napięci co teraz będzie. Chłopak wyszedł ze mnie. Położyłam się obok niego.
-Zamknąłeś na klucz?-Spytałam wpatrując się w drzwi.
-Ups.
-Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nie zamknąłeś ich na klucz?-W tym momencie drzwi się otworzyły i stanął w nich Tom. Patrzył na nas jak na coś nie z tego świata. Popatrzył na kołdrę. Ja z Geo też na nią spojrzeliśmy. Na białym materiale była czerwona plama krwi. Miała kształt pentagramu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz