sobota, 26 maja 2012
34.Butelka
O dziwo po 30 minutach wszyscy byli gotowi.Wsiedliśmy do tourbusa i pojechaliśmy do chłopaków. Przez całą drogę wygłupialiśmy się. Byłam wdzięczna Tomowi, ze nie powiedział nikomu o tym co zobaczył.
Wieczorem ktoś zaproponował byśmy grali w butelkę. Szybko po nią pobiegłam, a gdy wróciłam wszyscy już siedzieli w kręgu.Usiadłam i zakręciłam. Wypadło no Justina.
-To co wybierasz?
-Zadanie.
-Masz się całować z Jessi przez minute.
-Nie.
-Wybrałeś zadanie musisz to zrobić.
-No dobra.
Justin podszedł do niej i podniósł ją. Gdy tylko zaczęli się całować włączyłam stoper.Po pewnym czasie Bill spojrzał na czas.
-An, przecież oni się całują już ponad 4 minuty.
Słodka para natychmiast się od siebie oderwała. Justin zakręcił i wypadło na Jessice. Po pół godzinie była kolej na Toma.Zakręcił i wypadło na Justina.
-To co?
-Prawda.
-No to co by tu wymyślić. Podoba ci się Jessica?
Justin lekko się zaczerwienił, ale odpowiedział.-Tak.
Wszyscy spojrzeli na Jessi, a ona biedna spuściła głowę. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.Justin szybko zakręcił butelką. Na moje nieszczęście wypadło na mnie.
-To co mała?
-Już się boję, ale niech będzie zadanie.
-Co by tu wymyślić?-Bieber spojrzał na mnie i na Toma podejrzliwie.
-No to mamy przechlapane.-Powiedziałam do Kaulitza.
-Maci się całować przez 2 minuty.
-Ale wiecie po francusku.-Dodała Jessi.
-Co?! Przecież my jesteśmy kuzynostwem.
-Właśnie, nie będę jej całować. To nie jest normalne.
-Wybrałaś zadanie. No dalej.
-Spojrzeliśmy po sobie niepewnie.Oboje wstaliśmy w tym samym czasie.Podeszliśmy do siebie. Spojrzałam mu prosto w oczy.
-No dalej. Jessi włączysz stoper?
-Jasne.
Nie mieliśmy wyboru.Nasze usta złączyły się w pocałunku. Czułam jego kolczyk. Już po 2 sekundach poczułam jego język w moich ustach. Jakoś to przeżyliśmy. Nie powiem nawet było fajnie. Czekałam na głos Jessicy, że możemy skończyć.
Graliśmy w butelkę jeszcze z godzinkę. Gustav zakręcił i wypadło na mnie.
-Zadanie.
-Robisz wszystkim kolacje.
-Ok.-Poszłam do kuchni i zabrałam się do roboty. Po pewnym czasie przyszła Jessi.Nic nie mówiąc robiłyśmy razem kolacje. Miałyśmy już wracać do reszty, gdy ja zatrzymałam.
-I jak było?
-Co jak?
-No ten pocałunek z Justinem?
-A o to ci chodzi? No całkiem nieźle.
-Tylko tyle?
-A co mam ci powiedzieć. Było super i tyle.
-Spoko. Idziemy?
-Tak.
Przy posiłku było nawet spokojnie. Gorzej było gdy szliśmy spać. Postanowiłam ,że Jessi zajmie pokój gościnny z Justinem. Po godzinnej sprzeczce zgodzili się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz