Dopiero w pociągu uświadomiłam sobie co działo się ostatnimi czasy. Zdrada Georga. Wyznał mi całą prawdę, a ja mu wybaczyłam. Proces w sądzie.Moimi prawnymi opiekunami są teraz bliźniacy.To wszystko zaczęło mnie przerażać. Z niczym nie dawałam już sobie rady. Totalna załamka. Jedyne co teraz chciałam to uciec od rzeczywistości. Nie potrafiłam już funkcjonować w świecie. Praktycznie przez cały czas byłam nieobecna. Ostatnie dwa tygodnie roku szkolnego spędziłam łażąc po mieście. Wychodziłam rano i wracałam w nocy. Nikt już mi nic nie mówił.
Starałam się powrócić do rzeczywistości. Usłyszałam jak ktoś mnie woła.Rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było. Przedział był pusty choć mogłam przysiąc ,że przed chwilą było w nim pełno ludzi. Zmęczona zasnęłam.
Weszłam do domu.Nie mogłam uwierzyć, że się tu znajduję.Przywitałam się ze wszystkimi. Z Geo najdłużej. Minęło sporo czasu odkąd ostatni raz się widzieliśmy. I znowu szara codzienność. Siedziałam tak wpatrzona w jeden punkt. Nie liczyłam czasy. On dla mnie nie istniał. Przesiedziałam tak z 5 godzin prawie wcale nie myśląc. Zero jakiejkolwiek reakcji. Zasnęłam. Nikt tego nawet nie zauważył.
Znowu to samo. Kolejne kłamstwa, zdrada. Miałam już tego dosyć. Obiecywał za każdym razem, że to się nie powtórzy. Tym razem mu nie wybaczyłam. Wyleciałam na ulicę. Biegłam bez wytchnienia.W jednej chwili straciłam wszystko. Chłopaka, miłość, życie. Zobaczyłam tylko auto.
Obudziłam się zalana potem. Był ranek. Rozejrzałam się dookoła. Wszyscy spali. Poczułam na sobie ciężar. Bill spał na mnie.
-Błagam cię. Z łaski swojej mógłbyś ruszyć ten zajebisty tyłek i ze mnie zejść?-Szepnęłam mu do ucha.
-Coś ty powiedziała?
-Złaź ze mnie!
-Już.-Czarny zszedł ze mnie.Obudził resztę i zjedliśmy śniadanie. Trochę dziwnie się czułam. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Geo przez cały czas siedział ze spuszczoną głową. Chłopcy patrzyli na niego jakby oczekiwali, że coś powie.Nie wytrzymałam.
-O co chodzi?-Spytałam zła. Po moim pytaniu wszyscy wyszli.
Zostałam sama z Georgiem.Popatrzyłam się chłopakowi głęboko w oczy.
-Zdradziłem cię.-Powiedział to z taką łatwością.Siedziałam cicho.-Powiedz coś.-Ja tylko siedziałam.
Jak umrzeć...?
Ja już wiem...
Trzeba pokochać Kogoś takiego jak Ty...
A potem starać się zapomniec
Lecz nie móc tego uczynić
Potem ogrom cierpienia
Dni pełne rozpaczy...
Twój wzrok, który nie pamięta mego ciała...
Ja już umarłam, bo zabrakło mi Ciebie...
Nie wiedziałam ile czasu minęło.Wiedziałam już, że to co było między nami przestało istnieć. Miłość, która nas łączyła
znikła. Wiedziałam już, że ostatnią osobą którą kocham jest Kuba. Jeżeli jego przestanę kochać, to już nigdy nikogo nie będę kochać. Czułam jak w mym sercu powiększa się rana.
Dlaczego ONA, a nie JA
Tak wiele szczęścia w życiu ma
Dlaczego ONA, a nie JA
Drogę do serca Twego zna?
Nie znałam odpowiedzi na to pytanie. W głowie miałam pełno myśli.Zastanawiałam się czy to moja wina. Czy to dlatego, że nie poświęcałam mu zbytnio uwagi. Zobaczyłam jak załamany chłopak wychodzi z kuchni.Po chwili i ja wyszłam.Nie miałam ochoty z nikim gadać. Tak było przez ostatnie tygodnie. Moja twarz nie wyrażała żadnych emocji. Jedynie patrząc w moje oczy można było się doszukać smutku, bólu czy innej reakcji.
W pokoju położyłam się na łóżko i włączyłam muzykę.
Nie liczę godzin i lat,
To życie mija, nie ja.
Bliżej gwiazd, bliżej dna
Jestem wciąż taki sam,
Wciąż ten sam.
Nie liczę godzin i lat,
To życie mija, nie ja.
Z kilku dni w morzu dat
Własny swój znaczę ślad,
Własny ślad.
Cały dzień przeleżałam. Nie wiem czemu ale byłam strasznie zmęczona. Była chyba 6 kiedy zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz