sobota, 26 maja 2012
51. List
Nagle coś mi się przypomniało.
-Tom. Z twojego opowiadania wynika, że się nie zabezpieczaliście.-Zaśmiałam cię, bo myślałam że pominął ten fragment. Niestety ich miny mówiły co innego.
-Nie zabezpieczyliście się prawda?-W odpowiedzi kiwnęli głowami.-Będę ciocią. No może.-Po chwili zastanowienia złapałam za rękę Angele i wyszłyśmy z pokoju. Doszłyśmy do mojego. Zaczęłam grzebać w szafkach. Już po chwili miałam test ciążowy w ręce. Został tylko jeden, bo resztę wykorzystałam. Podałam jej i wskazałam na drzwi. Poszła do łazienki. Wyszła po jakiś 7 minutach z niewesołą miną.Nic nie mówiąc skierowaliśmy się do Toma z testem. Angela pokazała mu go. Przez długi czas nie dawał oznak życia.Po kilku minutach uśmiechnął się lekko, a po chwili unosił już dziewczynę w powietrzu namiętnie całując.
-Będę ojcem.-Jego szczęście panowało w całym pomieszczeniu.Po dłuższej chwili, gdy już się w miarę opanował spytał-A tak w ogóle to skąd miałaś ten test?
-Od An.
Chłopak spojrzał na mnie podejrzliwie.-Czy ja o czymś nie wiem?-Spytał z cwaniackim uśmieszkiem.
-Yyy... no tego...-Nie wiedziałam co miałam mu odpowiedzieć.-No..tak.-Po tych słowach wyszłam z pokoju.Poszłam do Billa. Spał. Usiadłam na fotelu i czekałam aż Scotty go obudzi.Nie musiałam długo czekać. Już po 5 minutach pies zaczął budzić swego pana.
-Co ty tu...?-Spytał zaspany.
-Za 5 minut u Toma.-To powiedziawszy wyszłam.Poszłam pozbierać resztę.
Jakoś wszyscy pomieściliśmy się. Każdy patrzył na mnie oczekując aż coś powiem.
-Czy ty chcesz powiedzieć o ...?-Jessica specjalnie nie odpowiedziała.Spojrzałam na Toma.
-O dziecku tak?-Spytał z uśmiechem. Sama także się uśmiechnęłam. Wszyscy zaczęli mi gratulować. Nikt nawet nie zapytał kto jest ojcem tego dziecka. Miałam nadzieję, że nic złego się już nie stanie.
Nadszedł wieczór. Leżałam wraz z Kubą na łóżku.
Oczami Kuby
Zaczęliśmy się namiętnie całować. Już po chwili nasze ubrania leżały w nieładzie poza łóżkiem. Wiedziałem, że to nasz ostatni raz. Dzień przed powrotem zadzwoniła do mnie Marlena. Przez ostatni czas wydzwanialiśmy do siebie codziennie, a także w nocy. Gadaliśmy godzinami. Obiecałem jej, że jutro u niej będę. Obiecałem, że zostanę z nią. Tak więc kochaliśmy się do upadłego. Jakby jutra miało już nie być.
Gdy tylko Anita zasnęła, szybko ubrałem się i spakowałem. Napisałem list i włożyłem go do koperty. Zszedłem na dół po cichu. Na szczęście wszyscy już spali. Nikt nie zauważył,że zniknąłem.
Oczami Anity
Obudziłam się rano.Na zegarku 11. Spojrzałam w bok. Niestety nie było Kuby. Podeszłam do szafy z zamiarem znalezienia na dziś ciuchów. Gdy tylko ja otworzyłam okazało się, że są tylko moje rzeczy. Rozejrzałam się po całym pokoju. Wyglądał tak jakby nigdy nie mieszkał w nim żaden chłopak.
Na biurku obok kartek z tekstami zobaczyłam kopertę. Wzięłam ją do ręki. Na wierzchu było napisane:
Dla kochanej An.
Otworzyłam ją i wyciągnęłam złożoną w pół kartkę. Rozłożyłam papier i zaczęłam czytać.
Kochana Ani!
Bardzo chciałbym przeprosić Cię za mój czyn. Wiem, że powinienem być przy Tobie, zwłaszcza teraz. Niestety nie potrafię. Wróciłem do Polski. Będę mieszkał teraz z Marleną. Proszę nie szukaj mnie, nie dzwoń, nie pisz. Z całego serca życzę Ci jak najlepiej.
Jakub
Mimowolnie po policzkach płyną potok łez. Nic z tego nie rozumiałam. Zostawił mnie. Moje ciało przeszył dreszcz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz