sobota, 26 maja 2012

5.Fochy


Byłyśmy tak zmęczone że od razu poszłyśmy spać. Rano obudził nas telefon .To Justin dzwonił poinformować Jess ,że przyjdzie po nią za godzinę. Ubrałyśmy czarne spodnie oraz koszulki z napisami. Nie malowałam się bo uważałam to za zbędne. Zjadłyśmy śniadanie.Gdy przyszedł Bieber Jessica wybiegła do niego z radości.Przez resztę dnia miałam luzy więc wybrałam się na spacer. Chodziłam po mieście bez celu z kilka godzin. Weszłam do sklepu . Zauważyłam na półce paczkę żyletek. Bez zastanowienia sięgnęłam po nią i skierowałam się do kasy. Zapłaciłam za nią i poszłam do parku. Wyciągnęłam jedną , podwinęłam rękaw, przyłożyłam ją do skóry i pociągnęłam. Krew spływała strumieniem. Zupełnie nie wiedziałam czemu to zrobiłam , bo nigdy wcześniej się nie cięłam a i teraz nie miałam powodu  by to zrobić. Patrzyłam jak strumienie krwi spływają po ramieniu aż do zgięcia.Nie mogłam oderwać wzroku od tego widoku. Widząc spływająca krew uspokajałam się. Chciałam spróbować jak smakuje .Zaczęłam grzebać w plecaku . Wyjęłam drzewo genealogiczne i przejrzałam je . Wrzuciłam je z powrotem do plecaka razem z żyletkami.

 Kilka godzin później
-No nareszcie gdzie byłaś?-Zaczęłam robić jej wyrzuty . Przeszłyśmy przez  bramkę . Nawet nie wiem jak znalazłyśmy się pod sceną. Tamte chwile mijały tak szybko. Koncert był świetny. Nawet Jessica przestała marudzić. Dobrze wiedziałam, ze nie przepada za niemiecką muzyka, ale sama stwierdziła, ze tych po angielsku da się słychać. W połowie zadzwonił telefon Jessicy. Nie wiem co we mnie wstąpiło ,ale rozzłoszczona uciekłam za scenę. Nie potrafiłam zapanować nad targającymi mną uczuciami.Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać. Jeszcze nigdy nie czułam takiej bezsilności. Skąd się ona wzięła? Nie mam pojęcia. Może z tego, że nie potrafiłam określić jakie miałam uczucia i dlaczego zareagowałam tak bezsensownie na jeden głupi telefon. Kopnęłam  plecak,ale to nie pomogło. Skuliłam się i nie za uwarzyłam ,że koncert się skończył. Ktoś do mnie podszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz