sobota, 26 maja 2012

1.Bilet

Jak co dzień łaziłyśmy z Jessicą po mieście. Pogoda dopisywała. Nie miałyśmy zbytnio planów na dalsze spędzenie tego jakże przepięknego popołudnia.Była połowa marca, a właściwie już za połową. Weszłyśmy do sklepu z butami. Tam spotkałam kolegę Wiktora.  
-Cześć śliczne.-Podszedł do nas i przywitał się całusem w policzek.
-Hej. Czego chcesz?-Nie byłam dla niego zbyt miła, bo jakiś czas wcześniej wpakował nas w kłopoty. 
-Sorry za ostatnie. Przegiąłem. -Zrobiła minę zbitego psa.
-Trochę. -Udawałam obrażoną chociaż powili złość zaczynała mi mijać.
-Mam coś co może was zainteresować. -Chłopak wyciągnął kopertę z torby.
-Co takiego?-Spytałam spoglądając na nią.
-Bilety na koncerty.-Uśmiechnął się cwanie i wyciągnął do nas rękę z kopertą.
-Po twojej minie zgaduje,że chcesz nam je dać w ramach przeprosin? 
-Tak. 
-A co to za koncerty? 
-W Berlinie. Biebera, a na drugi dzień Tokio Hotel. 
-Wow. Musiałeś się nieźle wykosztować. 
-Bilety za przejazd też są już załatwione. 
-Skoro tak, to jedziemy.-Chłopak uśmiechnął się i wręczył nam kopertę. 
 
 Pakowanie nie zajęło mi sporo czasu. Wrzuciłam tylko to co mi się miało przydać. Laptop jakieś ciuchy i parę innych drobiazgów. Zjadłam kolację i usiadłam do komputera. Nie miałam nic do roboty. Odrobiłam lekcje i zaczęłam czytać jakąś książkę. Odłożyłam ją dopiero o 2 nad ranem i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz